– Jestem pewien, że gra z nami nie będzie dla nich zabawą – mówi francuski obrońca William Saliba.
Trójkolorowi wygrali wszystkie cztery poprzednie mecze z Belgami na dużych turniejach, strzelając aż 13 goli i tracąc tylko 3. Pokonali ich m.in. w półfinale mundialu 2018, w drodze po mistrzostwo świata.
Francuzi w roli faworyta
To już jednak historia, choć to nadal Francuzi przystępują do rywalizacji w roli faworyta. Przyjechali do Niemiec jako jeden z dwóch głównych kandydatów do złota – obok Anglików – ale na razie ich postawa jest ogromnym rozczarowaniem.
W fazie grupowej zdobyli ledwie dwie bramki – jedną po samobójczym trafieniu, drugą po rzucie karnym wykorzystanym przez Kyliana Mbappe. Nie ponieśli porażki, ale też ani razu nie zachwycili. Męczyli się zarówno z Holandią (0:0), jak i z Austrią (1:0) oraz z Polską (1:1).
Czytaj więcej
Francuzi chcą we wtorek wygrać z żegnającą się z mistrzostwami Polską i zająć pierwsze miejsce w grupie, ale mają jeden wielki problem – są bardzo...
Nic dziwnego, że francuscy kibice niepokoją się, iż mistrzostwa skończą się podobną klęską jak trzy lata temu, kiedy Trójkolorowi odpadli już w 1/8 finału, przegrywając ze Szwajcarią po konkursie jedenastek.
Belgia to wprawdzie już nie ta sama ekipa co kilka lat temu, ale trzeba mieć się na baczności. Złote pokolenie z Kevinem De Bruyne’em na czele się zestarzało, a wyczekiwane sukcesy nie nadeszły. Z mundialu w Katarze wracali już po trzech meczach, a na Euro też groziła im kompromitacja. Mieli rozdawać w grupie karty, a na dzień dobry przegrali ze Słowacją. Pokonali jednak Rumunię, zremisowali z Ukrainą i teraz czeka ich starcie z Francją.
Selekcjoner Trójkolorowych Didier Deschamps patrzy w przyszłość z optymizmem i nie martwi się nieskutecznością napastników. Przekonuje, że ból głowy miałby wtedy, gdyby nie stwarzali sobie sytuacji.
– Runda pucharowa to początek nowego turnieju – zaznacza Deschamps.
Portugalczycy awans do 1/8 finału zagwarantowali sobie już po dwóch meczach, ale porażka z Gruzją – choć nie miała żadnych konsekwencji – zepsuła piłkarzom humory. Widać to było zwłaszcza po Cristiano Ronaldo, który pierwszy raz w karierze nie strzelił gola w fazie grupowej wielkiego turnieju.
– Cristiano żyje dla bramek, to fakt. Ale czy widzieliście jego gotowość do pomocy drużynie? To niesamowite. Ma 39 lat, a uzbierał najwięcej minut w naszym zespole. Radzi sobie bardzo dobrze. Jestem pewien, że da nam jeszcze wiele radości – podkreśla 41-letni Pepe, inny weteran w kadrze.
Portugalczycy nie mogą lekceważyć Słowenii
Trener Roberto Martinez, choć przyznaje, że nikt w Portugalii nie lubi przegrywać, uważa, że zmiany, których dokonał na meczu z Gruzją, wyjdą reprezentacji na dobre, bo wielu piłkarzy miało szansę odpocząć przed większymi wyzwaniami.
Czytaj więcej
24 reprezentacje zagrają na mistrzostwach Europy w piłce nożnej. Zespoły podzielono na sześć grup, w których dwa najlepsze zespoły awansowały do fa...
Słowenia przegrała tylko 1 z ostatnich 15 meczów (1:2 z Danią w eliminacjach Euro 2024) i pierwszy raz od uzyskania niepodległości wyszła z grupy na dużym turnieju. Po drodze Słoweńcy pokonali również Portugalię. Choć było to tylko spotkanie towarzyskie, Ronaldo i spółka już wiedzą, że nie wolno ich lekceważyć.
– Dwa lata temu zdarzyła nam się porażka 1:4 z Serbią w Belgradzie. Tamten mecz był punktem zwrotnym, od tego momentu rośniemy jako drużyna – twierdzi pomocnik Adam Gnezda Cerin.
1/8 FINAŁU
Poniedziałek
Francja – Belgia (18.00)
Portugalia – Słowenia (21.00)
Mecze w TVP 1, TVP 2 i TVP Sport