Na szczęście potrafię się przełamać

Rozmowa z Martą Domachowską po jej sukcesie w pierwszej rundzie Roland Garros

Publikacja: 29.05.2008 02:07

Rz: Dlaczego wcześniej nie grała pani tak jak w trzecim secie?

Marta Domachowska:

To był ważny mecz, punkty były mi bardzo potrzebne. Starałam się o tym nie myśleć, ale to nie jest proste. Na szczęście z gema na gem było coraz lepiej. Zaczęłam za wolno, bo chciałam uniknąć błędów. Grałam stylem rywalki i w tej grze ona była lepsza. Cieszę się, że udało mi się przełamać.

Czy po tym zwycięstwie awans na igrzyska w Pekinie jest już pewny?

Nic nie jest pewne, dopóki nie dostaniemy oficjalnej informacji, ale zwycięstwo nad de los Rios dało mi awans w okolice 60. pozycji rankingu WTA, a to powinno wystarczyć.

Pani następna rywalka to znajoma z Warszawy, Rosjanka Jelena Dementiewa...

Tak, grałyśmy ze sobą dwukrotnie w maju podczas pokazowego turnieju (Domachowska raz wygrała i raz przegrała – przyp. M.Ż.). Myślę, że jest szansa na zwycięstwo.

Czy myślała pani o tym, by skuteczniej walczyć na korcie nie tylko z rywalkami, lecz także z nerwami?

Mam zamiar zacząć współpracę z psychologiem. Teraz bardzo ciężko przychodzi mi utrzymanie koncentracji. Przegrywam jednego, dwa gemy i już się gubię: nie wiem, czy przyspieszyć, czy grać ostrożniej. Po powrocie z Paryża muszę zacząć rozwiązywać ten problem.

Czy bekhend wzdłuż linii to pani nowa broń?

Jest to uderzenie, które może mi przynieść wiele punktów, bo rywalki są przyzwyczajone, że gram raczej po przekątnej kortu. Na treningach już wszystko się udaje, teraz trzeba jedynie wykorzystać to podczas meczów. Dementiewa takich uderzeń też nie oczekuje...

Czy kontrakt z firmą Suzuki jest już podpisany?

Do końca roku obowiązuje mnie kontrakt z Adidasem, dlatego nie mogłam jeszcze podpisać głównej umowy z Suzuki. Adidas chce kontrakt przedłużyć, ale ja będę się starała, by przewidywał możliwość noszenia reklamowych naszywek na strojach.

Ale złote auto Suzuki już czeka?

Tak. Bardzo przyjemnie stało mi się ostatnio w korkach. Do domu jadę półtorej godziny w jedną stronę, dlatego cieszę się, że już niedługo w klubie Warszawianka dostanę pokój, w którym będę mogła nocować podczas treningów w Warszawie.

Rz: Dlaczego wcześniej nie grała pani tak jak w trzecim secie?

Marta Domachowska:

Pozostało jeszcze 96% artykułu
Tenis
Hubert Hurkacz nie zagra w domu. Wycofał się z turnieju w Monte Carlo
Tenis
Iga Świątek potrzebuje więcej balansu i treningów. Nie zagra w Radomiu
Tenis
Długi cień Jannika Sinnera. Trwa bezkrólewie w męskim tourze
Tenis
Jasmine Paolini zmienia trenera. Razem wspięli się na szczyt
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Tenis
Jakub Mensik wygrywa w Miami. Nowe pokolenie w natarciu