Mieliśmy prawo czekać na ten mecz z obawami. Świątek rywalizowała dotąd z Andriejewą trzykrotnie, dwa z tych pojedynków Polka przegrała – poprzednio rok temu w półfinale Indian Wells.

Rewelacyjna 18-letnia Rosjanka (9. WTA) triumfowała już w tym roku w turniejach w Adelajdzie i Linzu, a w Stuttgarcie wyrzuciła za burtę Łotyszkę Jelenę Ostapenko, czyli tenisistkę, która stała się dla Igi koszmarem. Niepokojąco wyglądały też statystyki Świątek, która przestała w ostatnim czasie wygrywać z zawodniczkami z czołowej dziesiątki.

Iga Świątek odpada w Stuttgarcie. Teraz czas na Madryt

W spotkaniu z Andriejewą Iga już na początku została przełamana, przegrała dwa pierwsze gemy, ale w porę wróciła do rywalizacji i zdołała wyrównać. Piąty gem pokazał, że ten pojedynek raczej szybko się nie skończy. Asem serwisowym sfinalizowała go jednak Iga, wyszła na prowadzenie, a potem zaczęła wykorzystywać nerwowość i błędy Rosjanki. Efekt: zwycięstwo 6:3 w pierwszym secie.

Druga partia zaczęła się podobnie. Andriejewa prowadziła już 2:0. Iga zdołała się do niej zbliżyć, ale ostatecznie to Rosjanka zapisała na swoim koncie triumf 6:4.

Iga zeszła na przerwę do szatni, a po powrocie na kort ruszyła z nową energią. Trzeci set rozpoczął się w końcu od jej prowadzenia 2:0. Role się odwróciły, wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Niestety Polka nie poszła za ciosem, jej gra się posypała, do końca wygrała już tylko jednego gema i – podobnie jak przed rokiem – pożegnała się z turniejem po ćwierćfinale.

Teraz przed nią start w Madrycie, gdzie będzie broniła punktów za ubiegłoroczny półfinał. Tam obsada będzie jeszcze mocniejsza, bo przyjechać ma również m.in. liderka światowego rankingu Aryna Sabalenka, której zabrakło w Stuttgarcie. Turniej rusza we wtorek. Losowanie drabinki w niedzielę.