Reklama

Wimbledon Lazurowego Wybrzeża

Czas na czerwony kurz i wymiany do utraty tchu. Zaczyna się turniej w Monte Carlo. Jerzy Janowicz gra w poniedziałek z Włochem Fabio Fogninim.
Jerzy Janowicz

Jerzy Janowicz

Foto: AFP

Francuzi nazywają ten turniej Wimbledonem Lazurowego Wybrzeża. Trawa rośnie tam wprawdzie tylko na kwietnikach, ale kto widział Morze Śródziemne za trybunami kortu centralnego Monte Carlo Country Club i góry z drugiej strony, przyzna, że miejsce jest wyjątkowe.

– W moich czasach to był ważny powód, by tam przyjeżdżać. Liczyła się ta oprawa, imprezy towarzyszące i urok okolic. Dziś może bardziej przyciągają grających punkty rankingowe i premie, ale turniej wciąż pozostaje jedyny w swym rodzaju – twierdzi dyrektor imprezy Żeljko Franulović, zwycięzca z 1970 roku.

Miejsce przypomina, czym jest prestiż i tradycja tenisa (początek rywalizacji – rok 1897), ale okoliczności podstawowe są takie, że to dziś turniej z cyklu ATP Masters 1000 (trzeci w sezonie), z pulą nagród sięgającą 3,3 mln euro, otwierający sezon gry na kortach ziemnych, więc obecność jest niemal obowiązkowa.

Przyjechali zatem Novak Djoković, Roger Federer i Rafael Nadal, jest obrońca tytułu z zeszłego roku Stan Wawrinka, z pierwszej 20 rankingu ATP będzie 16 tenisistów. Najważniejsi nieobecni to młody małżonek Andy Murray i Kei Nishikori.

Wyznaczać prognozy na Monte Carlo w tym roku niełatwo – są tacy, którzy postawią na to, że Djoković będzie pierwszym tenisistą, który wygra trzy turnieje Masters 1000 po kolei. W końcu jest od ośmiu lat mieszkańcem Monte Carlo, spaceruje lub jeździ na rowerze obok sławnych kortów, zwyciężył tam już dwa lata temu. Jeśli organizm Serba nie zbuntuje się po wysiłku w Indian Wells i Miami, to kto wie.

Są tacy, którzy na czerwonej mączce chcą znów widzieć zwycięstwa Nadala. Drabinka pokazuje, że może on trafić na Djokovicia w półfinale, ale są też wątpliwości, czy do niego dotrwa. – Przyjechałem tu w najgorszej formie w karierze. Mój ranking zależy od tego, co osiągnę przez najbliższe sześć–osiem tygodni. Jeśli nie dam rady grać lepiej, będzie mała katastrofa, lecz nie spodziewajcie się nagłego zwrotu – to są ostatnie słowa hiszpańskiego mistrza, który w Monte Carlo wygrywał osiem razy.

Co do innych – też jest sporo pytań. Każdy start Federera to zagadka, bo Szwajcar po swojemu gra rzadko, oszczędza siły na Wielkiego Szlema, lecz w zeszłym roku mu się chciało – walczył w finale z Wawrinką.

Reklama
Reklama

Nie można wykluczyć, że zmiana nawierzchni da szansę kilku tenisistom z cienia, którym pasuje mozół pracy na ceglanym korcie i taktyka zupełnie inna od serwisowych strzałów i nagłych wypadów do siatki.

W Monte Carlo pojawił się także Jerzy Janowicz. Jego ranking, odrobinę poprawiony po amerykańskim tourneé, dał mu miejsce w turnieju głównym. Forma, jaką Polak pokazał w Indian Wells i Miami, nie była wybitna, ale rodziła nadzieję na udany ciąg dalszy.

Od pierwszej rundy nie będzie miał łatwo – Fabio Fognini (29. ATP) umie grać na mączce, kiedyś walczył w Monte Carlo w półfinale. Włoch, tak jak Janowicz, ma zasłużoną opinię tenisisty skorego do przedstawiania swoich racji bez przesadnej dbałości o etykietę, więc kto liczy na coś więcej niż długie wymiany i mocne forhendy, może się doczeka. Zwycięzca trafi na Grigora Dimitrowa lub Fernando Verdasco, w Masters 1000 nie ma łatwych rund.

Marcin Matkowski zagra w deblu z Serbem Nenadem Zimonjiciem, ta para została rozstawiona z nr. 4, w pierwszej rundzie ma wolny los. Jeśli chodzi o polski udział – bywało lepiej.

Pocieszenie by się kibicom przydało, bo miniony tydzień, w którym zakończył się w Katowicach jedyny turniej WTA w Polsce, przyniósł mieszane uczucia. Obecność Agnieszki Radwańskiej powodowała, że do soboty trybuny w Spodku wypełniały się wieczorami przyzwoicie, ale półfinałowa porażka z Camilą Giorgi spowodowała nawrót wątpliwości, które polscy kibice tenisa przeżywają od startu sezonu.

Nie ma odrodzenia formy najlepszej polskiej tenisistki, misja Katowice, jeśli taka była, zakończyła się bez sukcesu. Na kortach ziemnych raczej nie będzie Agnieszce łatwiej. W zeszłym roku o tej porze roku trochę punktów zarobiła – w Madrycie grała w półfinale, w Stuttgarcie i Rzymie w ćwierćfinale, tylko Roland Garros zakończyła już na trzeciej rundzie. Pracy będzie więc niemało, a trzeba dotrwać w dobrym zdrowiu do gry na trawie.

Reklama
Reklama

Na razie jednak żyjmy teraźniejszością – Agnieszka i jej koleżanki jadą do Zielonej Góry na spotkanie z legendą, Martiną Hingis, w meczu barażowym Pucharu Federacji przeciw Szwajcarii (18–19 kwietnia). Może udana gra z tą Martiną i rady tej drugiej, starszej, wreszcie pomogą.

Katowice. Turniej WTA (250 tys. dol.). 1/2 finału: A. K. Schmiedlova (Słowacja, 8) – A. van Uytvanck (Belgia) 6:4, 6:1; C. Giorgi (Włochy, 3) – A. Radwańska (Polska, 1) 6:4, 6:2. Finał: Schmiedlova – Giorgi 6:4, 6:3. Finał debla: Y. Bonaventure, D. Schuur (Belgia, Holandia) – G. Barbieri, K. Knapp (Włochy) 7:5, 4:6, 10-6.

Charleston. Turniej WTA (731 tys. dol.). 1/2 finału: M. Keys (USA, 7) – L. Hradecka (Czechy) 6:1, 6:4; A. Kerber (Niemcy, 5) – A. Petkovic (Niemcy, 3) 6:4, 6:4.

Houston. Turniej ATP (488 tys. dol.). 1/2 finału: S. Querrey (USA, 8) – F. Verdasco (Hiszpania, 6) 7:5, 2:6, 6:4; J. Sock (USA) – K. Anderson (RPA, 3) 7:6 (7-3), 6:3.

Casablanca. Turniej ATP (439 tys. euro). Finał: M. Klizan (Słowacja, 2) – D. Gimeno-Traver (Hiszpania) 6:2, 6:2.

Tenis
Billie Jean King Cup. O awans do turnieju finałowego nasze tenisistki zagrają w Polsce
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Tenis
Iga Świątek nie robi sobie przerwy po Australian Open. Kierunek: Katar
Tenis
Nie chcą się czuć jak w zoo. Gwiazdy tenisa mają dość kamer
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Tenis
Iga Świątek nie wygra Australian Open, Jelena Rybakina za silna
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama