Kibicom na Australian Open wolno więcej. Narzekania zaczęły się już pierwszego dnia

Magdalena Fręch awansowała do trzeciej rundy Australian Open. Narrację dnia tworzyły męki Novaka Djokovicia oraz dyskusja o wzroście wolności trybun.

Publikacja: 17.01.2024 20:00

Magdalena Fręch po raz pierwszy w karierze pokonała rywalkę z czołowej dwudziestki rankingu

Magdalena Fręch po raz pierwszy w karierze pokonała rywalkę z czołowej dwudziestki rankingu

Foto: Martin KEEP / AFP

O sukcesie Fręch warto pisać szczególnie ciepło, gdyż tenisistka z Łodzi zagrała drugi mecz w Melbourne z rywalką, której nawet sztuczna inteligencja zaprzężona w Australii do przewidywania wyników dawała ogromną przewagę.

Caroline Garcia – choć od paru miesięcy w nieco gorszej formie – to najlepsza tenisistka turnieju mistrzyń w Fort Worth z 2022 roku, zwyciężczyni 11 singlowych turniejów WTA i do tego znakomita deblistka (z ośmiu tytułów dwa przywiozła z Roland Garros).

PAP/ Mateusz Krymski, Adam Ziemienowicz

Francuzka weszła we wtorek na kort o niebanalnej nazwie 1573 Arena z przyjemną świadomością, że ludzie widzą w niej także ekspertkę zdolną poskromić zapędy powracającej do wyczynowej gry Naomi Osaki, obecnie także młodej matki. Z drugiej strony stanęła Polka, do tej pory w Australian Open niewykraczająca poza pierwszą rundę. Seryjna mistrzyni kraju robiąca swoje w długim cieniu Igi Świątek.

Pierwszy taki sukces Magdaleny Fręch

Strach pani Magdy przed potęgą serwisu i doświadczeniem rywalki szybko minął, a jak odwaga wróciła, to z nią pojawiły się zwycięskie gemy, potem sety. To był jeden z najlepszych meczów Fręch w karierze i pierwszy sukces w spotkaniu z rywalką z pierwszej dwudziestki świata.

Może Garcia w tym dziele pomogła, ale po latach nikt nie będzie pamiętał o jej błędach i nerwach. Fręch jest w trzeciej rundzie, gdzie zagra z Rosjanką Anastazją Zacharową (190. WTA), czyli kwalifikantką, która w czwartek obchodzi 22. urodziny i na razie pozostaje jedynie mistrzynią licznych, skromnych turniejów ITF rozsianych między Szymkentem i Tbilisi a Kazaniem i Nakhon Si Tammarat.

Czytaj więcej

Australian Open. Magdalena Fręch pokonała Caroline Garcię

Garcia nie była jedyną faworytką, która czwartego dnia turnieju odpadła z rywalizacji. Ons Jabeur przegrała 0:6, 2:6 z Mirrą Andriejewą, która miała w środę dokładnie 16 lat i 263 dni. Jest dziewczyną z Krasnojarska, ale – śladem Daniiła Miedwiediewa – przeniosła się dwa lata temu do akademii tenisowej w Cannes i stamtąd próbuje podbić świat. Rok temu grała w Melbourne w finale juniorek, przegrała z Aliną Korniejewą.

Na trzykrotną finalistkę wielkoszlemową z Tunezji wyszła z młodzieńczą odwagą, bo jest już 47. tenisistką świata i wszyscy jej powtarzają, że zaraz będzie bić każdą mistrzynię. Trudno zatem dziwić się tej odwadze. Jabeur wyglądała na całkowicie zagubioną w starciu z bezkompromisową siłą młodości. Po 54 minutach panie się uściskały, a statystycy wyszukali informację, że w erze open nie było wcześniej tak młodej dziewczyny, która pokonałaby 6:0 rywalkę z pierwszej dziesiątki świata.

Mistrz ośmielił rywala

Dzień, w którym Djoković przegra w Australii, jeszcze nie nadszedł, choć na Rod Laver Arena niektórym wydawało się, że dziesięciokrotny mistrz nie da rady pokonać własnych słabości w meczu z lokalnym tenisistą Aleksiejem Popyrinem. Serb zaczął spotkanie w miarę spokojnie, ale w drugim secie tak się uspokoił, że w końcu ośmielił rywala do ataku.

Postawa Popyrina niespecjalnie skłoniła Djokovicia do twardej riposty, więc niegdysiejszy drugi junior świata, wychowany w akademii Kima Warwicka na przedmieściach Sydney (to partner deblowy Wojciecha Fibaka podczas zwycięskiego finału deblowego Australian Open 1978) zaczął popisy, które doprowadziły do wygrania seta 6:4.

Wielu obserwatorom wydawało się, że Djoković poprosi o pomoc medyczną, bo był niekiedy cieniem własnej wielkości, ale w końcu to Popyrin przestraszył się swej odwagi i po przegranym tie-breaku uznał, że jednak nie da rady sprawić największej sensacji turnieju. Serb po staremu więc wygrał, lecz nie chciał ujawnić, co było powodem wyraźnej słabości. Podejrzenia, że to jakaś infekcja, były wymieniane najczęściej. Może więcej wyjaśni się podczas jego kolejnego spotkania z – rozstawionym z nr. 30 Argentyńczykiem Tomasem Martinem Etcheverrym.

Teraz będzie głośniej

Ostatni środowy mecz na Rod Laver Areny był też kolejną okazją, by przyjrzeć się, jak działa pomysł, aby publiczność mogła krążyć swobodnie po trybunach w trakcie wymian, a nie czekać z przemieszczaniem się, jak nakazywała dotychczasowa konwencja, do zmiany stron. Widzów o to nikt nie pytał, po prostu dostali nowe uprawnienia i chętnie korzystają. Uczestniczki oraz uczestnicy turnieju przyjęli zaś nowinkę z mieszanymi uczuciami.

Czytaj więcej

Australian Open: Macierzyństwo nie kończy kariery na korcie

Narzekania zaczęły się już pierwszego dnia. – Po każdym gemie marnowałem po 30, 40, 50 sekund – mówił Djoković, ale próbował też dociec, po co to wszystko i sam sobie odpowiedział, że może z kibicowskiej perspektywy to ma sens, bo nie trzeba czekać na obejrzenie meczu.

– W ogóle nie byłem świadomy zmiany. Sądzę, że wielu graczy też nie wiedziało, co się święci – rzecze Grigor Dimitrow, członek Rady Zawodników ATP i apeluje, by to tenisiści decydowali o podobnych sprawach, nie organizatorzy.

Iga Świątek o kibicowskiej wolności dowiedziała się od Darii Abramowicz w dniu meczu z Sofią Kenin, Wiktorię Azarenkę z Rady Zawodniczej WTA oświecił dopiero hałas związany z ciągłym zajmowaniem miejsc podczas meczu. Nie była więc w nastroju do wspierania inicjatywy. – Mam wrażenie, że wciąż ustalamy pewne zasady, które nie mają sensu – oceniła. Dyrektor turnieju Craig Tiley na razie zajmuje się obroną pomysłu i twierdzi, że to czas przejściowy, po którym wszyscy się przyzwyczają.

Daniił Miedwiediew jako jedyny zgłosił konkret: – Niech kibice wchodzą i wychodzą nadal przy zmianie stron, ale wydłużmy przerwę o 30 sekund, do półtorej minuty. Każdy zdąży usiąść, a dłuższe reklamy w telewizji to przecież więcej pieniędzy – oznajmił, i może to rozwiązanie salomonowe.

O sukcesie Fręch warto pisać szczególnie ciepło, gdyż tenisistka z Łodzi zagrała drugi mecz w Melbourne z rywalką, której nawet sztuczna inteligencja zaprzężona w Australii do przewidywania wyników dawała ogromną przewagę.

Caroline Garcia – choć od paru miesięcy w nieco gorszej formie – to najlepsza tenisistka turnieju mistrzyń w Fort Worth z 2022 roku, zwyciężczyni 11 singlowych turniejów WTA i do tego znakomita deblistka (z ośmiu tytułów dwa przywiozła z Roland Garros).

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Tenis
131. finał Rafaela Nadala. Hiszpan szykuje olimpijską formę
Tenis
Hubert Hurkacz przeszedł zabieg. Czy zdąży na igrzyska?
Tenis
Rafael Nadal szykuje formę na igrzyska. Pokonał Borga
Tenis
Jan Zieliński: Od zera do zwycięstwa w Wimbledonie
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Tenis
Polskie zwycięstwo w Wimbledonie. Jan Zieliński wygrywa w mikście