Australian Open: Macierzyństwo nie kończy kariery na korcie

Macierzyństwo nie kończy kariery na korcie, co potwierdza tegoroczny Australian Open. Dowody są liczne, ale czy posiadanie dzieci pomaga też wygrywać – to zupełnie inna sprawa.

Publikacja: 16.01.2024 03:00

Naomi Osaka zagrala w turnieju Wielkiego Szlema po raz pierwszy od US Open w 2022 roku, ale do wielk

Naomi Osaka zagrala w turnieju Wielkiego Szlema po raz pierwszy od US Open w 2022 roku, ale do wielkiej formy jeszcze jej daleko

Foto: afp

Rozpoczęty nocą z soboty na niedzielę czasu polskiego turniej doczekał się w drabince aż czterech tenisistek, które nie tylko urodziły dzieci, ale też były liderkami rankingu światowego.

Ten sławny kwartet to Karolina Woźniacka, Andżelika Kerber, Wiktoria Azarenka i Naomi Osaka. Obok nich do Melbourne przyjechały też inne, może nieco mniej znane, ale równie ambitne matki: Elina Switolina, Tatjana Maria, Yanina Wickmayer oraz Taylor Townsend.

Czytaj więcej

Australian Open. Hubert Hurkacz z awansem do II rundy

Zjawisko nie jest nowe, gdyż od dekad w kobiecych rozgrywkach tenisowych zjawiały się czasem mamy, nie tylko budząc zrozumiałą życzliwość, ale też dając organizatorom największych turniejów okazję do pokazania troski o pociechy uczestniczek – specjalne pokoje do opieki nad potomstwem to obowiązek każdego turnieju Wielkiego Szlema.

Inaczej myśli o tenisie

Przez dwa dni meczów pierwszej rundy odpadły już spośród tego grona Osaka (po dość zaciętym spotkaniu przegranym 4:6, 6:7 [2–7] z Caroline Garcią), Wickmayer i Townsend, ale w drugiej rundzie są Switolina, Maria i oczywiście Woźniacka po meczu z Magdą Linette (Azarenka i Kerber miały wyznaczone mecze trzeciego dnia), więc można będzie zobaczyć oraz ocenić, jak takie powroty służą zainteresowanym i czy zainspirują inne mistrzynie rakiety.

Każda z wielkich tenisowych mam ma w tej kwestii coś interesującego do powiedzenia. Woźniacka chociażby zdecydowała się na macierzyństwo, gdy wygrała Australian Open (2018), kończąc czas wielkoszlemowego niespełnienia. Już w następnym roku wyszła za mąż za byłego koszykarza NBA Davide Lee i urodziła dwójkę dzieci – Olivię oraz Jamesa. Wróciła na wielkie korty w US Open (2023), gdzie przegrała w 1/8 finału z przyszłą mistrzynią Coco Gauff. Teraz w Melbourne dostałą dziką kartę.

Czytaj więcej

Australian Open. Magdalena Fręch w drugiej rundzie

– Po powrocie myślę o tenisie zupełnie inaczej. Gra przestała być najważniejszą sprawą w moim życiu. Teraz najistotniejszy jest ktoś inny. Oczywiście, że to wspaniale, iż wciąż jest tu nasze pokolenie, choć niektóre rywalki prawdopodobnie urodziły się w roku, gdy zostałam profesjonalistką. Wciąż czuję się wewnętrznie młoda, ale zdaję sobie sprawę, że nie mam już 20 lat. Po prostu cieszę się, że mam okazję ponownie zagrać wyczynowo w tenisa. Inspiracja? Myślę, że my, matki, najbardziej inspirujemy się wzajemnie – mówi Woźniacka.

Kerber, która także w Australii przeżyła przełom w Wielkim Szlemie (wygrała w 2016 roku), wycofała się z US Open 2022 ze względu na ciążę. W lutym tego roku urodziła córkę Lianę. Zagrała w United Cup i teraz przyjechała do Melbourne.

– Początek mego powrotu nie mógł być lepszy. Nie miałam pojęcia, jak dobrze gram i co mogę osiągnąć. Sam powrót był niezwykły, bo przywrócił uczucia, których bardzo mi brakowało. Wspaniale jest widzieć inne powracające mamy. Myślę, że to interesujące zjawisko dla fanów, ludzi z zewnątrz, ale też uważam, że sposób myślenia matek o tenisie jest inny. Priorytety się zmieniły – twierdzi.

Czytaj więcej

Australian Open. Będą długie noce z Igą i Hubertem

Azarenka w Melbourne grała już dobrze rok temu, gdy dotarła do półfinału. Chętnie podróżuje po świecie z synkiem Leo i wciąż to lubi.

– Dla mnie stereotyp, że nie można być elitarnym sportowcem i jednocześnie mieć rodzinę, został przełamany. To była ewolucja, ale coraz więcej dziewczyn czuje się komfortowo, więc wraca i kontynuuje karierę, choć sądzę, że w tej przestrzeni mamy jeszcze sporo do zrobienia – mówi.

Córka ją zmieniła

Osaka, która została mamą w lipcu (ma córkę Shaię), przeżywała powrót intensywnie i także odkryła, że macierzyństwo daje zupełnie inny punkt widzenia na życie, a nie tylko na sport.

– Jestem o wiele bardziej otwarta i cierpliwa. Czuję się też znacznie silniejsza fizycznie. Zaczęłam zwracać większą uwagę na dzieci, chcę dawać dobry wzór do naśladowania córce. Shai bardzo mi pomogła zmienić sposób, w jaki postrzegam pewne rzeczy. Jestem bardziej pewna siebie. Mam też lepszy kontakt z ludźmi, z otoczeniem – ocenia.

Żadna z nich nie opowiada już o szczytach rankingów, trofeach i pieniądzach.

Tytuły są wspaniałe i ważne, ale dla matek – już chyba nie najważniejsze. Statystyka to potwierdza: w erze otwartego tenisa po urodzeniu dzieci turnieje Wielkiego Szlema wygrywały tylko trzy: Margaret Court w Australii w 1973 roku, Evonne Goolagong Cawley w Wimbledonie w 1980 roku oraz Kim Clijsters podczas US Open (2009, 2010) oraz Australian Open (2011).

Czwartą na tej liście mogła zostać Serena Williams, która w 2017 roku urodziła Olympię (Australian Open w 2017 roku wygrała, będąc z nią w ciąży), ale próby nie przyniosły sukcesu i Amerykanka zakończyła karierę na 23 tytułach wielkoszlemowych.

Może dlatego docenia się obecnie każde matczyne osiągnięcia, takie chociażby jak ćwierćfinał Roland Garros (2023) i półfinał Wimbledonu (2023) Eliny Switoliny albo półfinał Wimbledonu (2022) Tatjany Marii, a także inne udane mecze tenisowych mam, ale bez przesady.

– Moja córka czasem mówi: „Jesteś już naprawdę dobra w tenisa, więc nie musisz ćwiczyć”. To daje mi dystans i uświadamia, że robię, to co kocham, ale dla dzieci to nie jest specjalnie ważne. W końcu dojdziemy pewnie do etapu, w którym nie będzie jej w ogóle obchodzić, że grałam kiedyś wyczynowo – mówi Woźniacka i chyba ma rację.

Australian Open

Najważniejszymi wydarzeniami drugiego dnia rywalizacji w turnieju z polskiego punktu widzenia były zwycięstwa Huberta Hurkacza nad Omarem Jasiką (7:6 (7-4), 6:4, 6:2) oraz Magdaleny Fręch z Darią Saville (6:7 (5-7), 6:3, 7:5).

Następny na drodze Hurkacza jest nastoletni czeski kwalifikant Jakub Mensik (144. ATP). Fręch zagra z Caroline Garcią (19. WTA). Iga Świątek udział w turnieju rozpoczęła nocą z poniedziałku na wtorek czasu polskiego. Transmisje w Eurosporcie.

Rozpoczęty nocą z soboty na niedzielę czasu polskiego turniej doczekał się w drabince aż czterech tenisistek, które nie tylko urodziły dzieci, ale też były liderkami rankingu światowego.

Ten sławny kwartet to Karolina Woźniacka, Andżelika Kerber, Wiktoria Azarenka i Naomi Osaka. Obok nich do Melbourne przyjechały też inne, może nieco mniej znane, ale równie ambitne matki: Elina Switolina, Tatjana Maria, Yanina Wickmayer oraz Taylor Townsend.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Tenis
Czeska szkoła znów triumfuje. Barbora Krejcikova mistrzynią Wimbledonu
Tenis
Gem, set, Novak. 37. wielkoszlemowy finał Novaka Djokovicia
Tenis
Tak miało być. Carlos Alcaraz będzie bronił tytułu
TENIS
Osiem różnych mistrzyń w osiem lat. Będzie sensacyjny finał Wimbledonu
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Tenis
Wimbledon. To był tenisowy blockbuster! Jasmine Paolini zagra o tytuł
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą