Rozpoczęty nocą z soboty na niedzielę czasu polskiego turniej doczekał się w drabince aż czterech tenisistek, które nie tylko urodziły dzieci, ale też były liderkami rankingu światowego.
Ten sławny kwartet to Karolina Woźniacka, Andżelika Kerber, Wiktoria Azarenka i Naomi Osaka. Obok nich do Melbourne przyjechały też inne, może nieco mniej znane, ale równie ambitne matki: Elina Switolina, Tatjana Maria, Yanina Wickmayer oraz Taylor Townsend.
Czytaj więcej
Dziewiąty tenisista świata zwyciężył w pierwszym meczu Australijczyka Omara Jasikę 7:6 (7-4), 6:4, 6:2. Następny na drodze Polaka jest nastoletni c...
Zjawisko nie jest nowe, gdyż od dekad w kobiecych rozgrywkach tenisowych zjawiały się czasem mamy, nie tylko budząc zrozumiałą życzliwość, ale też dając organizatorom największych turniejów okazję do pokazania troski o pociechy uczestniczek – specjalne pokoje do opieki nad potomstwem to obowiązek każdego turnieju Wielkiego Szlema.
Inaczej myśli o tenisie
Przez dwa dni meczów pierwszej rundy odpadły już spośród tego grona Osaka (po dość zaciętym spotkaniu przegranym 4:6, 6:7 [2–7] z Caroline Garcią), Wickmayer i Townsend, ale w drugiej rundzie są Switolina, Maria i oczywiście Woźniacka po meczu z Magdą Linette (Azarenka i Kerber miały wyznaczone mecze trzeciego dnia), więc można będzie zobaczyć oraz ocenić, jak takie powroty służą zainteresowanym i czy zainspirują inne mistrzynie rakiety.
Każda z wielkich tenisowych mam ma w tej kwestii coś interesującego do powiedzenia. Woźniacka chociażby zdecydowała się na macierzyństwo, gdy wygrała Australian Open (2018), kończąc czas wielkoszlemowego niespełnienia. Już w następnym roku wyszła za mąż za byłego koszykarza NBA Davide Lee i urodziła dwójkę dzieci – Olivię oraz Jamesa. Wróciła na wielkie korty w US Open (2023), gdzie przegrała w 1/8 finału z przyszłą mistrzynią Coco Gauff. Teraz w Melbourne dostałą dziką kartę.
Czytaj więcej
Polska tenisistka po ponad trzygodzinnym meczu zwyciężyła w Melbourne Australijką Darię Saville 6:7 (5-7), 6:3, 7:5. W turnieju kobiecym nie ma już...
– Po powrocie myślę o tenisie zupełnie inaczej. Gra przestała być najważniejszą sprawą w moim życiu. Teraz najistotniejszy jest ktoś inny. Oczywiście, że to wspaniale, iż wciąż jest tu nasze pokolenie, choć niektóre rywalki prawdopodobnie urodziły się w roku, gdy zostałam profesjonalistką. Wciąż czuję się wewnętrznie młoda, ale zdaję sobie sprawę, że nie mam już 20 lat. Po prostu cieszę się, że mam okazję ponownie zagrać wyczynowo w tenisa. Inspiracja? Myślę, że my, matki, najbardziej inspirujemy się wzajemnie – mówi Woźniacka.
Kerber, która także w Australii przeżyła przełom w Wielkim Szlemie (wygrała w 2016 roku), wycofała się z US Open 2022 ze względu na ciążę. W lutym tego roku urodziła córkę Lianę. Zagrała w United Cup i teraz przyjechała do Melbourne.
– Początek mego powrotu nie mógł być lepszy. Nie miałam pojęcia, jak dobrze gram i co mogę osiągnąć. Sam powrót był niezwykły, bo przywrócił uczucia, których bardzo mi brakowało. Wspaniale jest widzieć inne powracające mamy. Myślę, że to interesujące zjawisko dla fanów, ludzi z zewnątrz, ale też uważam, że sposób myślenia matek o tenisie jest inny. Priorytety się zmieniły – twierdzi.
Czytaj więcej
O pierwszej w nocy z soboty na niedzielę zaczyna się w Melbourne Australian Open. Wydłużony o jeden dzień, bogatszy niż kiedykolwiek, może wreszcie...
Azarenka w Melbourne grała już dobrze rok temu, gdy dotarła do półfinału. Chętnie podróżuje po świecie z synkiem Leo i wciąż to lubi.
– Dla mnie stereotyp, że nie można być elitarnym sportowcem i jednocześnie mieć rodzinę, został przełamany. To była ewolucja, ale coraz więcej dziewczyn czuje się komfortowo, więc wraca i kontynuuje karierę, choć sądzę, że w tej przestrzeni mamy jeszcze sporo do zrobienia – mówi.
Córka ją zmieniła
Osaka, która została mamą w lipcu (ma córkę Shaię), przeżywała powrót intensywnie i także odkryła, że macierzyństwo daje zupełnie inny punkt widzenia na życie, a nie tylko na sport.
– Jestem o wiele bardziej otwarta i cierpliwa. Czuję się też znacznie silniejsza fizycznie. Zaczęłam zwracać większą uwagę na dzieci, chcę dawać dobry wzór do naśladowania córce. Shai bardzo mi pomogła zmienić sposób, w jaki postrzegam pewne rzeczy. Jestem bardziej pewna siebie. Mam też lepszy kontakt z ludźmi, z otoczeniem – ocenia.
Żadna z nich nie opowiada już o szczytach rankingów, trofeach i pieniądzach.
Tytuły są wspaniałe i ważne, ale dla matek – już chyba nie najważniejsze. Statystyka to potwierdza: w erze otwartego tenisa po urodzeniu dzieci turnieje Wielkiego Szlema wygrywały tylko trzy: Margaret Court w Australii w 1973 roku, Evonne Goolagong Cawley w Wimbledonie w 1980 roku oraz Kim Clijsters podczas US Open (2009, 2010) oraz Australian Open (2011).
Czwartą na tej liście mogła zostać Serena Williams, która w 2017 roku urodziła Olympię (Australian Open w 2017 roku wygrała, będąc z nią w ciąży), ale próby nie przyniosły sukcesu i Amerykanka zakończyła karierę na 23 tytułach wielkoszlemowych.
Może dlatego docenia się obecnie każde matczyne osiągnięcia, takie chociażby jak ćwierćfinał Roland Garros (2023) i półfinał Wimbledonu (2023) Eliny Switoliny albo półfinał Wimbledonu (2022) Tatjany Marii, a także inne udane mecze tenisowych mam, ale bez przesady.
– Moja córka czasem mówi: „Jesteś już naprawdę dobra w tenisa, więc nie musisz ćwiczyć”. To daje mi dystans i uświadamia, że robię, to co kocham, ale dla dzieci to nie jest specjalnie ważne. W końcu dojdziemy pewnie do etapu, w którym nie będzie jej w ogóle obchodzić, że grałam kiedyś wyczynowo – mówi Woźniacka i chyba ma rację.
Australian Open
Najważniejszymi wydarzeniami drugiego dnia rywalizacji w turnieju z polskiego punktu widzenia były zwycięstwa Huberta Hurkacza nad Omarem Jasiką (7:6 (7-4), 6:4, 6:2) oraz Magdaleny Fręch z Darią Saville (6:7 (5-7), 6:3, 7:5).
Następny na drodze Hurkacza jest nastoletni czeski kwalifikant Jakub Mensik (144. ATP). Fręch zagra z Caroline Garcią (19. WTA). Iga Świątek udział w turnieju rozpoczęła nocą z poniedziałku na wtorek czasu polskiego. Transmisje w Eurosporcie.