Tenis to jedna z najbardziej działających na wyobraźnię dyscyplin sportowych. Sukces daje globalną sławę i wielkie pieniądze. Najlepszym tego przykładem była w ostatnich latach Agnieszka Radwańska. Ale warto pamiętać, że człowiekiem, który wprowadził nas w ten świat był w latach 70. Wojciech Fibak.
Wygrywał ze wszystkimi wybitnymi zawodnikami swoich czasów, czasem towarzyszyły tym meczom przygody dziś niewyobrażalne. - Kiedyś wydawało mi się, że wreszcie pokonam Johna McEnroe, prowadzę w trzecim secie w Teksasie w olbrzymiej hali, a nagle on protestuje, zaczyna mnie wyzywać. Biorę w końcu rakietę, próbuję go nią uderzyć, a on ucieka. Na kort wpadł Bobo Živojinović i nas rozdzielił. W szatni się pobiliśmy. Mamy piękne historie, ale mamy również gwałtowne – opowiada Wojciech Fibak w rozmowie z Stefanem Szczepłkiem i Mirosławem Żukowskim.
Swoje lata na korcie podsumowuje tak: „Pięć lat straciłem przez Polskę Ludową, dlatego miałem głód grania. Nigdy nie odmawiałem, zawsze się cieszyłem, że gram”.