30-letni Vargas przeszedł do historii, wygrywając z Yory Boy Campasem dziewięć lat temu. Został wtedy najmłodszym mistrzem wagi junior średniej.
Później bił się z inną legendą zawodowego boksu Feliksem Trinidadem i leżał na deskach pięć razy. Ale rywal również był bliski porażki przez nokaut. Vargas dwukrotnie przegrał też przed czasem z Shane'em Mosleyem, ale to był już okres schyłkowy meksykańskiego chłopca z Kalifornii.
34-letni Mayorga to chyba najbardziej kolorowa postać boksu. Dziecko ulicy z przedmieść Managui (stolica Nikaragui), częściej widziany z cygarem w zębach i butelką whisky niż na sali treningowej. Pyszałek, który obraża rywali słowami z rynsztoka.
A przy tym talent jakich mało. Po dwóch wygranych z Vernonem Forrestem w 2003 roku mógł być multimilionerem, ale kilka miesięcy później przegrał z Coreyem Spinksem i stracił tytuły.
Nic dziwnego, że walka trzykrotnego mistrza świata Mayorgi z dwukrotnym mistrzem Vargasem ściągnęła do Staples Center w Los Angeles blisko 11 tysięcy ludzi. Pisano, że Vargas, związany z tym miastem od urodzenia, może liczyć (łącznie z wpływami z pay per view) na gigantyczne, wynoszące 15 mln dolarów honorarium. Mayorga ma dostać połowę tej sumy.
Jak na emerytów, którzy walczą dwie, trzy kategorie wyżej niż w czasach, gdy naprawdę było o nich głośno (półśrednia – Mayorga, junior średnia – Vargas), to fenomen.
W kategoriach sportowych zostały po nich tylko wspomnienia – przytyli po kilkanaście kilogramów, a mimo to ich 12-rundowy pojedynek był interesujący i wyrównany.
Dwa przypadkowe liczenia Vargasa (w 1. i 11. starciu) przesądziły o zwycięstwie Mayorgi. Sędziowie punktowali 113:113, 114:112, 115:111 dla pięściarza z Nikaragui.
Vargas obiecuje, że kończy karierę i będzie promotorem. A Mayorga zamierza stracić zbędne kilogramy i rzucić wyzwanie najlepszym w wadze półśredniej – Miguelowi Cotto i Floydowi Mayweatherowi juniorowi. Ale to tylko przechwałki. Tak samo szczere jak obelgi przed walką. Później je odwołał i przeprosił Vargasa, przyznając, że to tylko gra.
Taką samą grą o pieniądze będzie starcie Roya Jonesa juniora z Trinidadem. Tu też nazwiska i umiejętności gwarantują ciekawe widowisko.
W podobnych kategoriach należy traktować zapowiedź walki Michalczewskiego z Rocchigianim, który właśnie wyszedł z więzienia.
Niemcy to kupią, bo pamiętają ich boje sprzed lat. A bokserzy nawet nie kryją, że do powrotu na ring skusiły ich pieniądze, znacznie większe od tych, które dostawali, zdobywając przed laty mistrzowskie pasy.