Faworytem bukmacherów do zdobycia Złotej Piłki, nagrody przyznawanej dla najlepszego zawodnika mistrzostw świata, jest obecnie Francuz Kylian Mbappé.
„France Football" okładkę swojego ostatniego wydania skomponował ze zdjęć 19-letniego Mbappe i Pelego z czasów mundialu w Szwecji. 60 lat temu Brazylijczyk miał 17 lat i 249 dni, gdy zdobył dwie bramki w finale przeciwko gospodarzom i dzięki nim sięgnął po pierwszy ze swoich trzech tytułów.
Porównywanie dwóch bramek w 1/8 finału przeciwko słabej Argentynie do dubletu w finale pokazuje chorobę współczesności: wszystko musi być rekordowe, przełomowe, niespotykane, godne czerwonego paska w telewizji i nagłówka „z ostatniej chwili".
Oczywiście Mbappé rozegrał przeciwko Argentynie znakomity mecz. Rajd, po którym został sfaulowany, a Francja dostała rzut karny wykorzystany przez Antoine'a Griezmanna, był ozdobą nie tylko tego spotkania, ale całego turnieju.
Dwa gole nastolatka w drugiej połowie dały Trójkolorowym spokój i kontrolę nad meczem. Sergio Aguero zdobył kontaktową bramkę dopiero w trzeciej minucie doliczonego czasu gry, więc wynik 4:3 nie oddaje tego, co się działo na boisku.
Porównania do Pelego wciąż są jednak mocno na wyrost. Mbappé trafił jeszcze w spotkaniu z Peru w fazie grupowej i ma na koncie trzy gole w mundialu. To tyle, ile 17-letni Pele strzelił w półfinałowym meczu z Francją w roku 1958.
Bukmacherzy w nastolatku z Paryża widzą głównego kandydata do nagrody dla najlepszego zawodnika turnieju, a 60 lat temu, mimo iż rzucił cały świat na kolana i zachwycił wszystkich, nawet Pele nie zgarnął Złotej Piłki, tylko srebrną. Za piłkarza numer jeden na szwedzkich mistrzostwach uznano Didego.
Francuzem zachwycają się eksperci. Nazywany filozofem futbolu Argentyńczyk Jorge Valdano w swoim cotygodniowym felietonie w „Guardianie" napisał: „Mbappé kosztował 150 milionów euro, zanim był tyle wart. Na rynku piłkarskim jest w tej chwili więcej pieniędzy niż talentu. Za całkiem realne pieniądze kupiono więc nadzieję i oczekiwania" – uważa strzelec gola w finale MŚ 1986.
Valdano twierdzi, że Francuz zrobił ogromny postęp, podpatrując na co dzień w Paryżu Edinsona Cavaniego, czyli napastnika, który haruje na całym boisku, a także Neymara, w którego grze są „elementy magii". Argentyńczyk pisze, że nastolatek wziął od obu co najlepsze, a przy okazji nie przejął najgorszych cech obu wielkich napastników: pazerności Urugwajczyka i przedkładania indywidualnych popisów nad dobro drużyny Brazylijczyka.
Niestety, wszyscy, którzy cieszyli się na bezpośredni pojedynek klubowych kolegów, czyli Mbappé i Cavaniego, będą rozczarowani. Urugwajczyk, autor dwóch bramek w meczu 1/8 finału z Portugalią musiał opuścić boisko, kuśtykając. Niestety, okazało się, że uraz jest poważniejszy, niż przypuszczano, i Cavani nie zagra przeciwko Francji.
Dla Urugwaju to gigantyczna strata. Napastnik PSG nie tylko stanowił wraz z Luisem Suarezem o sile ataku dwukrotnych mistrzów świata, ale jest także pierwszą instancją obronną. W spotkaniu z Urugwajem w specyficznej sytuacji będzie Antoine Griezmann. Jego najbliższymi przyjaciółmi w Atletico są Juan Maria Gimenez i Diego Godin. Ten drugi jest nawet ojcem chrzestnym córki francuskiego napastnika, a dziś z pewnością przyjdzie im niejednokrotnie ze sobą walczyć.
Griezmann jest tak zżyty z Urugwajczykami, że przejął ich zwyczaje, z ciągłym popijaniem mate na czele. I chociaż większość osób to raczej bawi, to jednak Luis Suarez na konferencji prasowej nakazał napastnikowi Atletico, by ten „przestał udawać, że jest Urugwajczykiem".
W wieczornym meczu Brazylia zagra z Belgią w spotkaniu, które wielu ekspertów zdążyło okrzyknąć przedwczesnym finałem. Uwagę skupia przede wszystkim Neymar i jego teatrzyk. Szwajcarska telewizja RTS policzyła, że podczas tych mistrzostw Brazylijczyk spędził, tarzając się po murawie aż 13 minut i 50 sekund.
Selekcjonera Tite, który broni swojego gwiazdora (chociaż wygrzebano jego wypowiedź z 2013 r., gdy po jednym z meczów ligi brazylijskiej nazwał symulującego Neymara fatalnym przykładem dla dzieci), z pewnością bardziej martwi jednak brak Casemiro, który będzie musiał pauzować za kartki.
Tite obiecuje ofensywny futbol i mówi, że nie obawia się, iż jego zawodnikom zabraknie siły fizycznej, by podjąć rywalizację z Belgami.
Ale jednocześnie w ekipie Roberto Martineza nikt nie myśli o tym, by próbować rywali pokonać wyłącznie agresją czy walką wręcz. Belgowie chcą wykorzystać słabe ogniwo w brazylijskiej obronie, czyli ustawionego na prawej flance Fagnera.
Hiszpański selekcjoner Belgów próbuje zdjąć presję ze swoich piłkarzy. Na konferencji w Kazaniu zapewniał, że jego zespół jest w stanie pokonać Canarinhos, ale dodawał też, że nikt tego od Belgów nie oczekuje.
Takiego luksusu nie ma Tite. 207 milionów Brazylijczyków od niego i piłkarzy oczekuje nie tylko zwycięstwa nad Belgią, ale także Pucharu Świata. ©?
Piątek NA MUNDIALU – 1/4 FINAŁU
Francja – Urugwaj (16.00, TVP 2, TVP Sport, Canal+ 4K)
Brazylia – Belgia (20.00, TVP 1, TVP Sport, TVP 4K)