Wyczuwał, że czasy, gdy telewizja BBC przeprowadzała transmisję z finału MŚ na żużlu w 1949 roku (93 tysiące widzów), minęły bezpowrotnie. Olsen chciał przywrócić dawny blask żużlowi, pukał do wielu drzwi w poszukiwaniu właściciela praw do Grand Prix. Wreszcie Brytyjczyk John Postlethwaite dał się przekonać i w 1999 roku firma BSI wykupiła od Światowej Federacji Motocyklowej (FIM) prawa do zarządzania cyklem Grand Prix.
Brytyjczycy mianowali Olsena dyrektorem GP i oddali mu władzę nad sportowym aspektem widowiska. Sami rozpoczęli wdrażanie pomysłu organizacji turniejów na wielkich stadionach. W 2000 roku GP Wielkiej Brytanii w Coventry obejrzało 8 tysięcy widzów, a debiut na majestatycznym Millennium Stadium w Cardiff przyciągnął w 2001 roku 31 tysięcy kibiców, w tym roku zaś przyszły 42 tysiące ludzi.
Olsen zaciera ręce, widząc Nicki Pedersena odbierającego trofeum dla najpopularniejszego sportowca roku w Danii. Stadion Parken w Kopenhadze z zasuwanym dachem rok po roku zapełnia się duńskimi fanami speedwaya.
Sukces frekwencyjny żużla zauważył gigant w dziedzinie sportowego marketingu – amerykańska firma IMG. Postlethwaite sprzedał prawa do GP Amerykanom i dziś pojawia się na trybunach dla relaksu. Tegoroczny turniej w Cardiff był przełomowy, gdyż po raz pierwszy transmisję zamówiły Indie, Rosja, RPA i Singapur. W kolejce do organizacji zawodów GP ustawiły się Chorwacja, Australia i Nowa Zelandia.
IMG to świeża krew w speedwayu. Panowie z USA chcą gładkiego języka, elegancji i słodkiego przymilania się w stylu tenisisty wszech czasów Rogera Federera, którym się też opiekują.