Relacja z Barcelony
Niczym u Alfreda Hitchcocka, piąta runda mistrzostw świata zaczęła się od trzęsienia ziemi. Faworyci, czyli duet kierowców Mercedesa, ujechali ledwie kilkaset metrów. Po starcie z drugiego pola Nico Rosberg odebrał prowadzenie ruszającemu z pole position Lewisowi Hamiltonowi, ale na wyjściu z długiego zakrętu numer 3 jego Mercedes rozpędzał się wolniej niż maszyna zespołowego partnera. Mistrz świata, podrażniony kolejnym przegranym startem, chciał błyskawicznie zaatakować, ale źle ocenił różnicę prędkości. Próbował uniknąć kolizji, uciekając na trawę, ale tam jego samochód się obrócił i staranował hamującego do kolejnego zakrętu Rosberga.