Reklama

Nowe bolidy Formuły 1. Zahamować, żeby przyspieszyć

Nadchodzą największe od 12 lat zmiany w budowie bolidów Formuły 1. Od zmniejszenia pojazdów, przez ulepszenia silników, po skrzydła aż do przycisków na kierownicy – tegoroczne auta są niewiadomą pod każdym względem.

Publikacja: 17.01.2026 07:11

Takim bolidem jeździ dziś Lando Norris

Takim bolidem jeździ dziś Lando Norris

Foto: PAP/Abaca

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są kluczowe zmiany w budowie silników bolidów F1?
  • Co oznaczają zmiany w konstrukcji i wyglądzie nowych bolidów?
  • Jakie nowe funkcje zyskały przyciski na kierownicy bolidów?
  • W jaki sposób zmiany wprowadzane w F1 wpłyną na bezpieczeństwo kierowców?

7 grudnia 2025 r. oficjalnie pożegnaliśmy bolidy F1, jakie znaliśmy. 8 marca 2026 r. zacznie się w F1 skok w nieznane.

Rewolucja w silnikach, czyli nauka hamowania

Najwięcej emocji wzbudzają nowe reguły dotyczące silników. Nie bez powodu – zmienią one styl jazdy kierowców. Dotychczas tylko 18 proc. mocy pochodziło z części hybrydowej, a reszta ze spalania paliwa. Teraz każde z tych źródeł będzie odpowiadało za połowę mocy silnika. Oznacza to skok na głęboką wodę w konstrukcji hybryd – nagle produkować będą trzy razy więcej kilowatów energii. Nowe będzie także paliwo – po raz pierwszy będzie ono w 100 proc. zrównoważone. Padok aż kipi od rozważań, której z drużyn uda się ta drastyczna zmiana balansu mocy, a której silnik okaże się zawodem. W kuluarach mówi się, że Mercedes (w silniki zaopatrujący siebie, Williamsa i McLarena), a także Red Bull (zaopatrujący siebie i Racing Bulls) w tej grze wiodą prym.

Czytaj więcej

Wyluzował i zaufał swojej prędkości. Lando Norris, nowy mistrz świata Formuły 1

Kluczowym zagadnieniem dotyczącym silnika jest także jego bateria i odzyskiwanie do niej energii podczas jazdy. Dotychczas kierowcy mogli odzyskać 2 mJ (milidżuli) na okrążenie – teraz będzie to aż 8,5 mJ. Z bolidów zniknie jednak MGU-H (Motor Generator Unit-Heat) – część odpowiadająca za odzyskiwanie energii cieplnej ze spalin i zamienianie jej na energię elektryczną. W związku z tym wracać będzie jedynie energia z hamowania (mimo tego aż o 6,5 mJ więcej). Wprowadzi to ekscytujące zmiany w sposobie jazdy kierowców. Będą musieli nauczyć się od nowa pokonywania każdego zakrętu i hamować wcześniej. Wszystko dla zachowania mocy.

Reklama
Reklama

Auta krótsze i więcej akcji na torze

Wiele zmieni się w samym wyglądzie aut. Będą krótsze o 20 i węższe o 10 centymetrów. Ich waga spadnie o 30 kilogramów. Koła co prawda zachowają swoją średnicę, zostaną natomiast zwężone. Podłoga także będzie krótsza.

Czytaj więcej

„Mili ludzie też wygrywają”. Jak Lando Norris został nowym mistrzem świata Formuły 1

Wszystko to zmniejszy docisk samochodów do ziemi. Da to jednak zespołom więcej możliwości modyfikowania ustawień, bez zmieniania elementów auta. Bolidy będą się dzięki temu łatwiej przystosowywać do różnych wymagań torów. Pozwoli to także na jazdę koło w koło – blisko drugiego kierowcy – a dzięki temu łatwiejsze wyprzedzanie i więcej akcji na torze.

Maksymalna prędkość i wydajność

Od tego roku kierowcy żegnają się z systemem DRS (drag reduction system). Ta ruchoma klapa na tylnym skrzydle odpowiadała za zmniejszanie oporu, a w konsekwencji zwiększanie rozwijanej prędkości na prostych. Mogła jednak zostać odpalona tylko, jeśli bolid jechał sekundę lub mniej za innym.

Teraz będzie inaczej – DRS zostanie zastąpiony przez mechanizm Active Aero. Klapy będą się otwierać nie tylko na tylnym, ale i na przednim skrzydle. Ta opcja będzie dostępna niezależnie od dystansu do kierowcy z przodu. Elementy te będą się poruszać w różnych miejscach toru, w zależności od tempa i przyczepności bolidu w danym momencie. Wszystko po to, aby osiągać maksymalną prędkość i wydajność.

Magiczne przyciski na prawie wszystko

Na kierownicy pojawią się trzy nowe, kolorowe przyciski. The boost button istniał już wcześniej. Teraz zyskuje on natomiast rozgłos i oficjalną nazwę. Pozwoli on kierowcy, w dowolnie wybranym przez niego momencie każdego okrążenia, skorzystać z pełnej mocy silnika. Będzie mógł to zrobić raz lub w mniejszych dawkach przez całe okrążenie. Decyzja, kiedy nacisnąć ten przycisk, będzie strategiczna. Może służyć albo jako dodatkowy zastrzyk energii podczas ataku, albo jako pomoc w jego odparciu. Raz wykorzystany, traci zastosowanie na resztę kółka.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Pościg Maxa, bezużyteczny Lewis i król Lando. To był jeden z najbardziej ekscytujących sezonów F1

The overtake mode to nowy przycisk. Przejmuje on cechę wcześniejszego DRS-u. Odpalany jest bowiem tylko w sytuacji, gdy jest się w zasięgu sekundy od auta z przodu. Pozwala na doładowanie baterii dodatkową mocą (0,5 mJ), a następnie użycie jej na kolejnym okrążeniu. Zapewne najczęściej służyć to będzie kierowcom jako pomoc w wyprzedzaniu na długich prostych.

The recharge button będzie pozwalał na zmienianie stylów oszczędzania energii z hamowania i silnika. Kierowcy, wraz ze swoimi inżynierami wyścigowymi, będą pracować wspólnie, by odnaleźć najbardziej efektywne momenty na jego aktywację.

Wszystkie trzy stanowić będą kolejne wyzwanie. Ciekawe, jak szybko zawodnicy nauczą się skutecznie ich używać.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Jak zawsze, w parze z wszelkimi zmianami idą te, mające na celu poprawę bezpieczeństwa kierowców. Kokpit, w którym siedzą zawodnicy, będzie przechodził bardziej wymagające testy, co ma zwiększyć jego odporność w czasie wypadku. Wytrzymałość obręczy ochronnej na górze bolidu zwiększy się o 23 proc. – ciężar 9 samochodów rodzinnych.

Czytaj więcej

Są sporty, w których technologia jest na równorzędnym miejscu z ludzkim talentem
Reklama
Reklama

Nos samochodu budowany będzie od teraz w dwóch częściach. Ma to pomóc w razie wypadku, w którym po głównym uderzeniu następuje jeszcze jedno, wcześniej bardziej niebezpieczne dla zdrowia kierowców. Teraz, dzięki podziałowi nosa auta na dwie części, ma być on w stanie przetrwać takie sytuacje bez narażania zawodnika. Wszystkie lusterka boczne wyposażone będą w światła – szczególnie pomocne przy słabej widoczności w deszczu.

Żegnajcie stare wyzwania, witajcie nowe

Żegnamy się z erą przyziemnych (tzw. ground effect) samochodów. Ta generacja z pewnością dała się we znaki niejednemu kierowcy. Powszechne były ogromne bóle pleców i szyi od podskakiwania aut na prostych. Nie znaczy to jednak, że prowadzenie nowych bolidów będzie bułką z masłem. Ma być wręcz przeciwnie – będą one trudniejsze do opanowania. Kierowcy będą musieli zarządzać taką samą mocą silnika, ale bez wcześniejszej przyczepności.

Nowe reguły z całą pewnością zwiększą emocje i poziom adrenaliny u kibiców. 15 stycznia ruszyły prezentacje bolidów poszczególnych zespołów. Pierwsze zaprezentowały się Red Bull i Racing Bulls. Pozostaje z niecierpliwością wyczekiwać testów aut w lutym, a przede wszystkim pierwszego wyścigu sezonu już 8 marca.

Formuła 1
Pościg Maxa, bezużyteczny Lewis i król Lando. To był jeden z najbardziej ekscytujących sezonów F1
Formuła 1
Wyluzował i zaufał swojej prędkości. Lando Norris, nowy mistrz świata Formuły 1
Formuła 1
„Mili ludzie też wygrywają”. Jak Lando Norris został nowym mistrzem świata Formuły 1
Formuła 1
Formuła 1 ma nowego króla. To jego pierwszy tytuł mistrza świata
Formuła 1
Walka o tytuł w F1 do ostatniej prostej. Max Verstappen po raz piąty czy zmiana na tronie?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama