Reklama

Niemczyk to był Ktoś

Andrzej Niemczyk poprowadził polską żeńską siatkówkę dwukrotnie do złotych medali mistrzostw Europy. Zmarł w miniony czwartek, miał 72 lata.

Publikacja: 05.06.2016 18:15

Niemczyk to był Ktoś

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak

Jakim trenerem był Niemczyk? Na pewno skutecznym. Kiedy wyjechał z Polski, przez blisko pół życia uczył siatkarskiej techniki Niemki, później pracował w Turcji. Mówił o tym zajmująco w 2003 roku w wywiadzie dla „Rz" po powrocie z Ankary, gdzie prowadzona przez niego reprezentacja Polski wywalczyła swój pierwszy złoty medal mistrzostw Europy. Opowiadał w nim o zupełnie innej mentalności grających w siatkówkę kobiet w krajach, w których pracował. Tłumaczył, jak do nich docierał, jak motywował. Bardzo chwalił nasze dziewczyny, z których w ekspresowym tempie ulepił złotą drużynę. – Najlepszą i najładniejszą – jak o niej mawiał.

To był początek wielkiej, choć krótkiej kariery Niemczyka na polskiej ziemi. Wtedy mówił też „Rz" o nowotworze węzłów chłonnych, którego zwalcza tysiącami wypalanych papierosów, litrami markowej whisky i niezliczonymi wizytami w kasynach, bo duszę hazardzisty objawiał nie tylko w sporcie.

Dwa lata później w Zagrzebiu znów był wielki. „Złotka" nie miały sobie równych w kolejnych mistrzostwach Starego Kontynentu. Po dramatycznym boju wygrały w półfinale z Rosją, by w meczu o złoto rozbić Włoszki. Niemczyk miał w zespole wielkie gwiazdy, takie jak Małgorzata Glinka i Dorota Świeniewicz, świetne środkowe na czele z nieżyjącą już Agatą Mróz i Katarzyną Skowrońską, wspaniałą libero, Mariolę Zenik, dwie znakomicie uzupełniające się rozgrywające, Izę Bełcik i Magdalenę Śliwę, bardzo dobrą przyjmującą Milenę Rosner czy skuteczną w ataku Joannę Mirek. Ważną rolę w tej drużynie odgrywała jej kapitan Joanna Przybysz, dziś Jagieło, której znaczenie Andrzej Niemczyk zawsze podkreślał.

Wydawało się, że „Złotka" są na najlepszej drodze, by walczyć z najlepszymi podczas mistrzostw świata w Japonii, ale tak się nie stało. Po konflikcie z Glinką Niemczyk przestał być trenerem reprezentacji, a Polki, już bez niego, poniosły druzgocącą porażkę. Niemczyk bardzo to przeżył i już do zawodu nie wrócił, został telewizyjnym komentatorem i ekspertem.

Od dawna miał kłopoty ze zdrowiem, choć – jak twierdził – tamtego raka przegonił. Ale przyplątał się inny, groźniejszy. Rak płuc. Radykalne metody leczenia ze względu na ogólny stan trenera nie wchodziły w rachubę, uratować mógł go tylko cud. Ale on w swoim stylu wierzył, że i tym razem da sobie radę i jakoś wygrzebie się z kłopotów.

Reklama
Reklama

– A jak nie, to pojadę do Szwajcarii, poproszę o zastrzyk i się pożegnam z tym światem. Nie chcę być rośliną – mówił w rozmowie z „PS" w marcu tego roku.

Andrzej Niemczyk zostawił po sobie wspomnienie wielkich zwycięstw w Ankarze i Zagrzebiu, książkę opisującą jego burzliwe życie, ale nie spisał recepty na sportowy sukces. Choroba pokonała go szybciej.

Sport
Turniej Czterech Skoczni, Premier League, koszykówka. Co obejrzeć w Sylwestra i Nowy Rok?
Sport
Iga Świątek, Premier League i NBA. Co obejrzeć w święta?
Sport
Ślizgawki, komersy i klubowe wigilie, czyli Boże Narodzenia polskich sportowców
Sport
Wyróżnienie dla naszego kolegi. Janusz Pindera najlepszym dziennikarzem sportowym
Sport
Klaudia Zwolińska przerzuca tony na siłowni. Jak do sezonu przygotowuje się wicemistrzyni olimpijska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama