W środowe popołudnie oglądaliśmy w rolach głównych tych, którzy od dawna liczą się w Pucharze Świata. Na skoczni Schattenberg błyszczeli (w kolejności konkursowej): Ryoyu Kobayashi, Halvor Egner Granerud, Robert Johansson, Marius Lindvik i Karl Geiger. To ich będziemy oglądać w kolejnych dniach w walce o sławę, Złotego Orła i 100 tys. franków szwajcarskich.
Polski start to kronika zapowiadanej od tygodni porażki. W serii finałowej znalazł się tylko Dawid Kubacki, ale istotnej roli nie odegrał – zajął 28. miejsce ze stratą ponad 74 punktów do zwycięzcy. Pozostali przegrali pojedynki serii KO. Wpadka w pierwszym konkursie kończy marzenia o dobrym miejscu w turnieju, taka uroda tej imprezy. Kamil Stoch i Piotr Żyła już nie nawiążą do ubiegłorocznych sukcesów, tak samo jak miłej niespodzianki nie sprawią Paweł Wąsek i Jakub Wolny.