Wicemistrz olimpijski w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” przyznał, że długo odkładał decyzję o rozstaniu z kadrą, ale obecnie jego stan zdrowia nie pozwala mu na dalszą grę. Janusz otrzymał diagnozę zwłóknienia wątroby drugiego stopnia. 

Diagnoza przesądziła o zakończeniu gry Marcina Janusza w kadrze

Siatkarz od lat ma problemy z plecami. W związku z tym przyjmował duże ilości leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych, zwłaszcza podczas ostatnich igrzysk w Paryżu. Po zakończeniu sezonu olimpijskiego jego stan zdrowia jeszcze bardziej się pogorszył, a badania wykazały znacznie podwyższone markery wątrobowe.

Czytaj więcej

To już jest koniec. Kamil Stoch skoczył ostatni raz w karierze

Jak relacjonuje siatkarz, lekarze rozpoznali u niego zwłóknienie wątroby drugiego stopnia. Jest to stadium wymagające szybkiej reakcji i przede wszystkim wyeliminowania czynników, które doprowadziły do pogorszenia stanu zdrowia. Gdyby dalej funkcjonował w takim samym trybie, przy dużych obciążeniach i konieczności sięgania po leki, choroba mogłaby przejść w stan przewlekły. Janusz zaznacza, że postawiłoby to pod znakiem zapytania nie tylko jego występy w reprezentacji, ale również dalszą karierę klubową. Zwłóknienie drugiego stopnia można cofnąć, choć jest to długi proces, który może potrwać nawet kilka lat.

Marcin Janusz przekazał już decyzję o rezygnacji z gry w kadrze trenerowi

Janusz przekazał swoją decyzję trenerowi Nikoli Grbiciowi osobiście pod koniec lutego i, jak podkreśla, spotkał się ze zrozumieniem selekcjonera. Zaznacza też, że jego rezygnacja nie ma żadnego związku z osobą trenera.

Rozgrywający przyznał, że już po igrzyskach planował przerwę od kadry z powodu bólu pleców, ale problemy z wątrobą sprawiły, że musiał podjąć ostateczną decyzję. Choć rozstanie z reprezentacją było dla niego bardzo trudne, uznał, że gdy na szali leżą zdrowie i życie po zakończeniu kariery sportowej, wybór staje się oczywisty.