Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Jastrzębski Węgiel wycofuje się z rozgrywek PlusLigi?
  • Jaka jest przyszłość klubu Jastrzębski Węgiel i związanej z nim akademii?
  • Kto może zająć miejsce Jastrzębskiego Węgla w PlusLidze?
  • W jaki sposób miasto Jastrzębie-Zdrój zamierza utrzymać siatkówkę na najwyższym poziomie?

Ta informacja wstrząsnęła siatkarskim środowiskiem, bo w tarapaty wpadł klub, który od wielu lat był w czołówce. Zdobył m.in. cztery tytuły mistrza Polski, dwa Puchary Polski czy srebro Klubowych Mistrzostw Świata.

Wiadomo, że z drużyny odchodzą wszyscy zawodnicy, z niektórymi rozwiązano kontrakty, a innym umowy po prostu wygasły. Kilku już nawet znalazło nowych pracodawców: francuski rozgrywający Benjamin Toniutti będzie występował w Ziraat Bankkart Ankara, a atakujący Łukasz Kaczmarek przenosi się do Asseco Resovii.

Dlaczego Jastrzębski Węgiel wycofał się z rozgrywek PlusLigi?

Zaległości wobec siatkarzy ciągle są, bo nie udało się dotąd wypłacić zakontraktowanych pieniędzy. Sytuację skomplikowała trudna sytuacja gospodarcza Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która była głównym sponsorem klubu, a teraz musiała wstrzymać finansowanie. Wpływy z biletów, nawet przy wysokiej frekwencji, oraz od innych sponsorów nie wystarczyły.

Czytaj więcej

JSW walczy o płynność finansową. Zarząd mówi o nowych źródłach finansowania

Jeszcze gorzej zaczęło się dziać na początku roku, kiedy pojawiły się zaległości w wypłatach. Chociaż pieniądze udało się pozyskać, to problemy zostały i miały wpływ na wyniki, o czym opowiadał w serwisie Weszlo.com trener Leszek Dejewski, od wielu lat pracujący w klubie. Mimo to drużyna zdołała awansować do fazy play-off i nawet wygrać u siebie z Projektem Warszawa 3:2. Jak się okazało, był to pożegnalny występ siatkarzy Jastrzębskiego Węgla we własnej hali.

Problemy klubu zaczęły się już wcześniej, po poprzednich rozgrywkach z Jastrzębskim Węglem pożegnali się reprezentanci Polski: Tomasz Fornal, Norbert Huber i Jakub Popiwczak. W ich miejsce przyszli doświadczeni, choć może nie tak uznani, zawodnicy i nic nie zapowiadało aż takiej katastrofy.

Podkreślam, że jestem bardzo wdzięczny Jastrzębskiej Spółce Węglowej za te ponad 20 lat wsparcia, bo bez tego nie byłoby sukcesów, nie udałoby się stworzyć Akademii Talentów

Adam Gorol, prezes Jastrzębskiego Węgla

Kryzys pogłębił się na początku roku, kiedy pojawiły się zaległości w wypłatach. Chociaż pieniądze udało się pozyskać, to problemy zostały i miały wpływ na wyniki, o czym opowiadał w serwisie Weszlo.com trener Leszek Dejewski, od wielu lat pracujący w klubie. Mimo to drużynie udało się awansować do fazy play-off i nawet wygrać u siebie z Projektem Warszawa 3:2. Jak się okazało, był to pożegnalny występ siatkarzy Jastrzębskiego Węgla we własnej hali.

– Dla kibiców, środowiska siatkarskiego, ludzi patrzących z zewnątrz, ta informacja jest szokiem. Klub miał wysoki budżet, a struktura przychodów i wizerunkowa była zdominowana przez jednego sponsora. Wpływy z biletów i karnetów, nawet jeśli hala była wyprzedana, stanowiły niewielką część budżetu. Podkreślam, że jestem bardzo wdzięczny Jastrzębskiej Spółce Węglowej za te ponad 20 lat wsparcia, bo bez tego nie byłoby sukcesów, nie udałoby się stworzyć Akademii Talentów. Piramida sponsorska rzeczywiście była zdominowana przez jeden podmiot i jeśli ktoś się pojawił u nas w hali, to faktycznie widział tylko kolor pomarańczowy. Teraz ujawniły się słabe strony tej sytuacji. Pewien rozdział trzeba zamknąć i otworzyć nowy, a najważniejsze jest to, że jest koncepcja – mówi „Rz” prezes klubu Adam Gorol.

Sama spółka, która prowadziła klub i akademię siatkarską, nadal istnieje i ma spłacać swoje zobowiązania. Taki jest cel, który stawia sobie prezes Gorol. Młodzi siatkarze na co dzień grają w drugiej lidze i ta drużyna też zostanie, dzięki temu nazwa „Jastrzębski Węgiel” nie zniknie ze sportowej mapy Polski, chociaż nie będzie jej w PlusLidze.

Kto zajmie miejsce Jastrzębskiego Węgla w PlusLidze?

Nawet jednak klub drugoligowy i akademia potrzebują pieniędzy, więc toczą się rozmowy z firmami, które mogłyby zainwestować w ten projekt, choć bez porównania mniej niż do tej pory było potrzeba. Teoretycznie, przy radykalnym cięciu kosztów, można by wystawić zespół do rozgrywek PlusLigi, złożony z wychowanków, ale sportowo mijałoby się to z celem.

Do Jastrzębia-Zdroju miałby od przyszłego sezonu zawitać Barkom Każany Lwów i dzięki temu siatkówka na najwyższym poziomie zostałaby w mieście

– Rozsądnie oceniamy nasz potencjał. Może dziesięć lat temu byłoby łatwiej zdecydować się na taki krok, ale dzisiaj, kiedy widzimy, z jakimi zawodnikami w składzie Steam Hemarpol spadł z PlusLigi, uznajemy, że nie ma sensu wystawiać młodego zespołu tylko po to, żeby próbował walczyć. Bardziej skłaniam się ku temu, żeby nasza drugoligowa drużyna awansowała poziom wyżej – wskazuje prezes Gorol.

Właśnie Steam Hemarpol Częstochowa chciałby skorzystać z licencji, zwalnianej przez spółkę Klub Sportowy Jastrzębski Węgiel S.A. i, jak podaje prezes Gorol, rozmowy na ten temat się toczą. Z kolei do Jastrzębia-Zdroju miałby od przyszłego sezonu zawitać Barkom Każany Lwów i dzięki temu siatkówka na najwyższym poziomie zostałaby w mieście.

Czytaj więcej

Klubowy mundial siatkarzy. Aluron wraca z medalem z drugiego końca świata

Ukraiński klub od kilku lat występuje w PlusLidze, ale na razie wynajmuje hale w różnych miastach: Krakowie, Tarnowie czy ostatnio w Elblągu. Związek z Jastrzębiem-Zdrojem miałby być na innych zasadach, chociaż prezes Jastrzębskiego Węgla w rozmowie z „Rz” podkreśla, że nie dojdzie do żadnej fuzji.

– Chcemy, żeby spółka, prowadząca klub Barkom Każany, przeniosła działalność do naszego miasta. Dzięki temu chcemy uratować siatkówkę na najwyższym poziomie i zagospodarować grupę kibiców, która przez lata powstała w Jastrzębiu-Zdroju. Miasto popiera ten projekt, bo chce dalej gościć sportowe widowiska, zwłaszcza że problemy dotknęły naszej piłki nożnej. Barkom ma wejść do naszej społeczności z szacunkiem. Chcemy, żeby w nazwie Barkomu pojawiło się słowo „Jastrzębie” lub „Jastrzębski” i by dalej przy siatkówce pracowali nasi ludzie, zarówno w pionie administracyjnym, jak i w sztabie szkoleniowym. W klubie miałby zostać Leszek Dejewski, czyli nasza legenda, który byłby takim symbolem kontynuacji. Nie wiem, na jak długo Barkom Każany zawita do nas. Podstawowy budżet klubu ma zabezpieczyć spółka Volley Club Barkom Lwów ze środków własnych, a głównym partnerem jest tutaj miasto, które udostępnia halę. My chcemy uratować klub i siatkówkę w Jastrzębiu-Zdroju – wylicza Adam Gorol.

Barkom Każany miałby też poprowadzić dotychczasowy trener Jastrzębskiego Węgla Andrzej Kowal, o czym sam powiedział w programie #7Strefa w Polsacie Sport, a w zespole mają wystąpić również przedstawiciele Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla. To ma pomóc przekonać miejscowych kibiców, że warto wspierać nową drużynę.

Plany są ambitne i jeśli wszystko uda się złożyć w całość, to siatkówka i klub przetrwają tę zawieruchę, a może jeszcze kiedyś wrócą na największą scenę. Widownia czeka.