W tegorocznym finale niczego nie można przewidzieć. Kiedy po pierwszym meczu wydawało się, że Aluron CMC się rozpędzi i odbierze rywalom mistrzostwo Polski, to w dwóch kolejnych spotkaniach wygrał łącznie jednego seta. Kiedy kibice i eksperci spodziewali się, że na własnym boisku Bogdanka postawi stempel przy obronie tytułu, przebudzili się siatkarze z Zawiercia.

Cały Lublin liczył w środę na świętowanie tytułu. Bilety na czwarty mecz finału wyprzedały się w minutę, a ubrani na żółto, czyli w barwy Bogdanki kibice, którzy szczelnie wypełnili trybuny, wyglądali, jakby już szykowali się na fiestę. Fani Aluronu wspierali swoich siatkarzy, ale ich okrzyki ginęły w dopingu miejscowych.

Siatkarskie show w Lublinie. Mistrza Polski wciąż nie znamy

Od złota dzieliły siatkarzy Bogdanki LUK trzy wygrane sety, ale goście wcale nie zamierzali ułatwiać im tego zadania. Przyjechali poobijani, ale z mocnym postanowieniem, że będą walczyć o każdą piłkę. Dzięki temu zobaczyliśmy w Lublinie prawdziwe siatkarskie show.

Czytaj więcej

PlusLiga siatkarzy. Czas na walkę o mistrzostwo Polski

Od początku nikt nie zamierzał brać jeńców, a do mocnych uderzeń doszła też świetna taktyka. Obaj trenerzy znakomicie przygotowali się do meczów i oba zespoły wiedziały, jak stawiać blok i gdzie serwować. Rzadko się zdarzało, żeby lider gospodarzy Wilfredo Leon, grający z opatrunkiem na lewej ręce, mógł atakować na czystej siatce. W każdej akcji ściana czekała też na lidera Zawiercian Aarona Russella, bo gospodarze zdawali sobie sprawę, że Bartosz Kwolek miał ostatnio słabsze momenty i rzadziej będzie dostawał piłki od Miguela Tavaresa.

Kwolek na początku meczu wiedział o swoich problemach i koncentrował się na dobrym przyjmowaniu zagrywek rywali, atakowanie zostawił kolegom. Niewiele brakowało, żeby już pierwszy set zakończył się niespodzianką. Bartłomiej Bołądź trafił w boisko, ale Stéphane Antiga poprosił o challenge i okazało się, że atakujący z Zawiercia zahaczył ręką o siatkę. Zamiast wyniku 23:20, zrobiło się tylko 22:21 dla gości, a walkę na przewagi wygrali siatkarze Bogdanki.

Czytaj więcej

Jastrzębski Węgiel znika z PlusLigi. W Jastrzębiu-Zdroju chcą otworzyć nowy rozdział

Potem tempo jeszcze wzrosło. Co chwila oglądaliśmy długie wymiany, efektowne obrony albo mocne bloki. Nikt nie wstrzymywał ręki, bo każdy moment zawahania oznaczał kłopoty. Lublinianie mieli jednak kłopoty z dobrym przyjęciem zagrywki rywali, a na dłuższą metę nie da się tego oszukać. Nawet Leon i Mateusz Malinowski nie skończą każdej akcji, jeśli mają niedokładnie wystawioną piłkę, a blok rywali zdąży się przesunąć.

Finał PlusLigi. Kiedy i gdzie obejrzeć mecz decydujący o tytule?

Rywale z każdą akcją w tym meczu zyskiwali coraz większą pewność siebie. Oni po każdej wygranej piłce czuli, że przedłużają swoje nadzieje, a gospodarze oddalali się od złota. Kluczem okazał się trzeci set, w którym zawodnicy Stéphane’a Antigi prowadzili 7:2, następnie 14:8, a potem zaczęli mieć kłopoty. Na zagrywkę wszedł Tavares, po którym nikt nie spodziewał się potężnych serwisów. A to po jego zagrywkach Zawiercie ruszyło do odrabiania punktów. Goście wygrali seta i zaczęli się rozpędzać.

Nie do zatrzymania był Bartłomiej Bołądź, świetnie w obronie spisywał się Jakub Popiwczak, punkty dorzucał Russell, rozruszał się na środku siatki Jurij Gładyr i to wystarczyło, żeby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W czwartej partii miejscowi kibice cichli coraz bardziej, zaciskali kciuki i przestawali się uśmiechać.

Teraz to Aluron ma wszystko w swoich rękach, bo piąty mecz odbędzie się w niedzielę „u nich”, czyli w Sosnowcu. W tej parze nic to jednak nie znaczy. Lublin potrafi tam wygrywać i wcale nie stoi na straconej pozycji.

W niedzielę zapowiadają się wielkie emocje. Początek meczu zaplanowany jest na 14.45, transmisja w Polsacie Sport 1.