Stoch już przed sezonem ogłosił, że zamierza skończyć karierę i dlatego każdy konkurs był pożegnaniem z kolejną skocznią.
To nie były łatwe pożegnania, bo nasz mistrz nie był w dobrej formie. Nie wyszły mu igrzyska olimpijskie ani Turniej Czterech Skoczni, ale to idzie w niepamięć. W przeszłości miał tyle sukcesów, że zasłużył na pożegnanie z honorami.
Kamil Stoch zakończył karierę. Jak pożegnał się z Planicą?
Do Planicy przyjechało wielu polskich kibiców, za co bohater dnia im serdecznie dziękował. Mogli obejrzeć jego dwa ostatnie loty konkursowe, choć trzeba było drżeć, czy Stoch w ogóle wejdzie do drugiej serii. W próbnym skoku uzyskał 200,5 metra i powiało wtedy optymizmem, ale kiedy trzeba było zawalczyć o punkty, to Stoch wylądował na 193. metrze. Kolejni skoczkowie uzyskiwali lepsze rezultaty i wydawało się, że Polak skończy konkurs już po pierwszej serii, chociaż na starcie stanęło tylko 31 zawodników.
W pewnym momencie pojawiła się nawet informacja, że jeśli Stoch odpadnie, to będzie przedskoczkiem w drugiej serii, żeby można go było uhonorować. Na szczęście pod koniec swoją próbę zepsuł Felix Hoffmann, który skoczył ledwie 177,5 metra i można było odetchnąć.
Do ostatniego skoku męża wypuściła Ewa Bilan-Stoch, a 190 metrów wprawdzie pozycji Polakowi nie poprawiło, ale wyglądało przyzwoicie. Sam skoczek do końca nie wiedział, że czeka go taka niespodzianka i zdziwił się, widząc żonę na telebimie, stojącą w gnieździe trenerskim.
O czym marzy Kamil Stoch?
Koledzy z reprezentacji założyli okolicznościowe stroje, szpaler utworzyły dzieci trenujące w klubie Eve-nement, założonym przez Stocha. Potem była jeszcze specjalna statuetka od prezesa PZN Adama Małysza i symboliczny bilet w podróż dookoła świata, bo to marzenie trzykrotnego mistrza olimpijskiego.
Dziś wreszcie, jak sam powiedział, czuje się wolny i chociaż marzył, by na koniec wyniki wyglądały inaczej, to i tak, ze względu na tłumy żegnających go kibiców, Stoch nazwał ten dzień najpiękniejszym w karierze. Teraz może odpocząć i patrzeć na to, co zrobią jego następcy.