Zdrowie najważniejsze. PlusLigę czeka reforma. Nie wszyscy są zadowoleni

Po zmniejszeniu PlusLigi siatkarze będą mieli trochę więcej czasu na odpoczynek.

Publikacja: 04.12.2023 03:00

Aleksander Śliwka to jeden z tych siatkarzy, którzy apelowali o zmniejszenie liczby drużyn w PlusLid

Aleksander Śliwka to jeden z tych siatkarzy, którzy apelowali o zmniejszenie liczby drużyn w PlusLidze

Foto: PAP/Darek Delmanowicz

O tym, że zawodnicy PlusLigi grają za dużo i za długo, mówiło się od dawna. Ci, którzy występują w reprezentacjach, praktycznie nie mieli czasu na odpoczynek, bo zaraz po zakończeniu rozgrywek trafiają na zgrupowanie kadry. Jeśli ich kluby odnoszą sukcesy w europejskich pucharach, to kalendarz staje się jeszcze bardziej napięty.

W zeszłym sezonie Jastrzębski Węgiel i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zmierzyły się w finale PlusLigi 10 maja, a tydzień później grały jeszcze we Włoszech, w turnieju Final Four Ligi Mistrzów. Dopiero potem zawodnicy obu drużyn mogli dostać urlopy, choć wiedzieli, że odpoczynek nie będzie za długi, bo już czekały na nich powołania do reprezentacji i wyczerpujący sezon z Ligą Narodów, mistrzostwami Europy oraz turniejem kwalifikacyjnym do igrzysk. Selekcjoner Nikola Grbić starał się dawać wolne największym gwiazdom, gdy tylko było to możliwe, ale przecież wiadomo, że najlepsi i tak porządnie dostali w kość nie tylko meczami, ale też treningami i przelotami.

Zmiany w PlusLidze. Polsat zadowolony

Po powrocie z turnieju kwalifikacyjnego w Chinach siatkarze byli bardzo zmęczeni. – Najbliższy tydzień poświęcimy na odcięcie się od siatkówki, sportu, od rywalizacji i spokojny odpoczynek. Będziemy się starać dbać o nasze zdrowie mimo napiętego kalendarza – mówił „Rz” na Okęciu Aleksander Śliwka.

Czytaj więcej

Wraca siatkarska Liga Mistrzów. Długa ławka będzie w cenie

Długi sezon i brak odpoczynku oznacza większe ryzyko złapania kontuzji. Z drugiej strony są ci, którzy tego odpoczynku dostają zbyt wiele i potem wracając do reżimu treningowego, też mogą odnieść kontuzję. Początek sezonu PlusLigi to prawdziwe trzęsienie ziemi, zwłaszcza w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle, która musi sobie radzić m.in. bez rozgrywającego Marcina Janusza i przyjmujących Wojciecha Żalińskiego oraz Daniela Chitigoia. Stare kontuzje leczą środkowi Projektu Warszawa: Srecko Lisinac i Piotr Nowakowski. Wielu zawodników narzekało na urazy mięśni brzucha, m.in. Maciej Muzaj, Bartosz Kwolek czy Jurij Gładyr.

W trakcie sezonu o zmniejszenie liczby drużyn w PlusLidze apelowali Śliwka, Łukasz Kaczmarek czy Norbert Huber. Prezesi podjęli decyzję, która wejdzie w życie od sezonu 2025/2026, kiedy zmieni się również kalendarz przygotowany przez światową federację FIVB.

– Dyskusja na temat kształtu ligi odbywała się już dwa, trzy razy na wcześniejszych spotkaniach. Ostateczne decyzje odłożyliśmy do momentu, gdy FIVB przedstawiało założenia planu kalendarza na cztery kolejne sezony. Mając wiedzę, że będziemy dysponować 30 tygodniami na rozegranie całego sezonu ligowego, mogliśmy podjąć świadomą decyzję – mówi „Rz” Artur Popko, prezes Polskiej Ligi Siatkówki.

Czytaj więcej

Maria Stenzel: Taki trening to inna bajka

Decyzja nie była na pewno łatwa, bo to oznacza, że w sezonie 2024/2025 z PlusLigi spadną aż trzy drużyny. Nic dziwnego, że prezesi mniejszych klubów nie mieli ochoty się na to zgodzić. Do zmniejszenia ligi parli szefowie największych klubów, które na zgrupowania reprezentacji oddają największą liczbę siatkarzy i w trakcie sezonu sporo latają po Europie.

– Oczywiście każdy z klubów ma swoje cele i swoje potrzeby. Także w kwestii liczebności drużyn, natężenia rozgrywania meczów. Czołowe kluby nie ukrywały, że chcą w obecnej sytuacji, gdy światowy kalendarz nie pozwala nam na nic więcej, by grać w 14 zespołów. Także my, jako PLS, rekomendowaliśmy czternastkę jako rozwiązanie konieczne ze względu na ograniczony czas na rozgrywki ligowe, jaki ustaliła FIVB – dodaje Artur Popko.

Taka reforma na pewno musiała być też konsultowana z Telewizją Polsat, która od wielu lat pokazuje i promuje PlusLigę na swoich kanałach. Jak udało nam się ustalić, nadawca jest z tej decyzji zadowolony i liczy na podniesienie poziomu rozgrywek, bo w teorii z PlusLigi spadną najsłabsze zespoły. Już w tych rozgrywkach widać, że niektóre drużyny dość wyraźnie odstają od reszty stawki. Czarni Radom przegrali pierwszych dziewięć meczów, a GKS Katowice wygrał w tym czasie tylko raz. Beniaminek, czyli Exact Systems Hemarpol Częstochowa, ma na koncie tylko dwie wygrane.

– Mniejsza liga sprawiłaby, że byłyby to bardziej elitarne rozgrywki, a tym samym bardziej atrakcyjne dla kibiców. Decyzja o zmniejszeniu PlusLigi spowoduje, że kluby „naciągną” budżety, żeby się uzbroić i zapewnić sobie pozostanie na najwyższym poziomie – mówił „Rz” Krzysztof Ignaczak.

Polsat chce też, by nawet przy mniejszej lidze w telewizji było tyle samo meczów, co do tej pory, choć słyszymy, że nic nie jest jeszcze przesądzone. Na pewno nie zmienią się godziny rozgrywania spotkań, do których kibice są już przyzwyczajeni. Nie trzeba też renegocjować siedmioletniej umowy, podpisanej w 2021 roku.

Niekorzystny kalendarz

Siatkarski sezon ma to do siebie, że czasami prezesi decyzję o formacie rozgrywek (np. długości fazy play-off) podejmują kilka miesięcy przed startem, dostosowując się do kalendarza światowego. Władze światowe w dalszym ciągu dbają przede wszystkim o swoje interesy i upierają się, by letni sezon reprezentacyjny rozciągać do granic możliwości. W poprzednim sezonie doszło do kuriozalnej sytuacji, w której FIVB żądała natychmiastowego zakończenia w Polsce rozgrywek 1. Ligi, bo w teorii zaczął się już czas przeznaczony dla kadr narodowych.

W polskiej lidze dalej ma grać klub Barkom Każany Lwów, nawet jeśli spadnie z PlusLigi

– W następnych sezonach, czyli od 2025/26, będzie trochę mniej meczów fazy zasadniczej, a więcej niż w obecnych trudnych rozgrywkach starć w fazie play-off. Gdybyśmy tylko dostali trochę więcej tygodni od FIVB, np. zmieniając światowy kalendarz na wzór koszykówki czy piłki ręcznej, to z pewnością chcielibyśmy grać jak najwięcej meczów w fazie play-off. Dziś, przy obecnym kalendarzu światowym i zostawionych pięciu miesiącach dla reprezentacji, to niemożliwe. Podobnie jak to, by kadrowicze przeszli choć skrócone przygotowania przed ligowym sezonem. Odpoczną więcej w trakcie kadry, ale do nas wrócą prawie z marszu. Mamy jasny kalendarz od FIVB, ale dla lig nie jest on nadal zbyt korzystny – dodaje prezes Popko.

Mniej drużyn w PlusLidze oznacza także zmiany na niższych poziomach rozgrywkowych. Wiadomo też, że w polskiej lidze zostanie klub Barkom Każany Lwów. Jeśli drużyna z Ukrainy zajmie miejsce spadkowe, to opuści PlusLigę i będzie miała miejsce w Tauron 1 Lidze. – O tym, w jaki sposób będzie zorganizowana walka o utrzymanie w PlusLidze w sezonie 2024/2025, zdecydujemy wspólnie z klubami na początku roku – zapowiada Popko.

Problemów do rozwiązania jest sporo, ale trzeba było podjąć taką decyzję, skoro władze światowej federacji nie chcą wykonać kroku w tył. Zdrowie zawodników jest najważniejsze, a jeśli grają gwiazdy, to i kibice mają dobrą zabawę.

Siatkówka
Ekspresowa faza play-off w PlusLidze. Kluby pomagają reprezentacji Polski
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Siatkówka
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle potrzebuje cudu. W przyszłym sezonie pomoże Bartosz Kurek
Siatkówka
Bogdanka LUK Lublin i Wilfredo Leon. Nowa potęga na mapie polskiej siatkówki
Siatkówka
ZAKSA w coraz gorszej sytuacji. Co się dzieje z wicemistrzem Polski
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Siatkówka
Polscy siatkarze podbijają Europę. Jeden puchar już mają, czas na kolejne