Czy po tak wyczerpującym sezonie ma pan siłę się jeszcze cieszyć?
Czuję się jak po bardzo ważnym egzaminie, który właśnie zdałem. Jestem wypruty, ale cieszę się, że to ukończyłem. Jest satysfakcja, bo wiem, jak ważne to było dla chłopaków i dla nas jako sztabu, żeby ich jak najlepiej przygotować. Wiele dobrych zespołów, takich jak Argentyna czy Włochy, musi czekać na to, czy zakwalifikują się do igrzysk olimpijskich dzięki rankingowi. Każdy mecz muszą wygrać, bo porażka dla drużyny zajmującej wysoką pozycję w hierarchii oznacza stratę dużej liczby punktów w rankingu. Na tym tle jeszcze lepiej widać, co udało nam się osiągnąć w Chinach.
Czytaj więcej
Takiego sezonu reprezentacja Polski jeszcze nie miała. Wszystko, czego siatkarze się dotknęli, zamieniali w złoto.
Kiedy zaczyna pan „operację Paryż”?
Ona rozpoczęła się już w zeszłym roku. Powiedziałem zawodnikom, że nie czekamy na lato 2024 roku, żeby ruszyć z przygotowaniami do turnieju olimpijskiego. Oni musieli to robić od samego początku naszej pracy. Tego lata bardzo poprawiliśmy grę, lepiej się poznaliśmy, i mam nadzieję, że to z nami zostanie i staniemy się jeszcze lepsi indywidualnie i jako drużyna.
Czytaj więcej
Dzięki zwycięstwu 3:1 w meczu z Holandią reprezentacja Polski zapewniła sobie awans na igrzyska olimpijskie. Do rozegrania w turnieju kwalifikacyjn...
Kreował pan następców: Łukasz Kaczmarek i Norbert Huber zastąpili Bartosza Kurka i Mateusza Bieńka. To też część pana sukcesu.
Można być najlepszym trenerem, ale bez dobrych zawodników trudno jest osiągać sukcesy. Z jednej strony, czasami wielcy siatkarze nie grają dobrze, bo trener nie potrafi wydobyć z nich potencjału, zmotywować, odpowiednio pracować. To są naczynia powiązane. Będzie trudno utrzymać się na szczycie, bo na mecze z nami każdy będzie się bardzo mobilizował, ale z drugiej strony, już w Chinach potrafiliśmy sobie z tym poradzić.
Cała rozmowa w środę w Rzeczpospolitej i na rp.pl