Zasady kwalifikacji są tak skonstruowane, że nawet jeśli Polakom nie poszłoby w chińskim Xi’an, to niemal na pewno pojadą na igrzyska dzięki wysokiemu rankingowi.
Nikt jednak nie zakłada czarnego scenariusza. Polacy po triumfie w Lidze Narodów i mistrzostwach Europy są zdecydowanym faworytem turnieju. Zagrają w nim kolejno z: Belgią, Bułgarią, Kanadą, Meksykiem, Argentyną, Holandią i Chinami.
Czytaj więcej
Tegoroczny sezon potwierdził, że potencjał w reprezentacji polskich siatkarek zawsze był, a trener Stefano Lavarini po prostu wiedział, jak go uwol...
Polacy nie mogą jednak do Chin lecieć jak po swoje, bo sport lubi niespodzianki. – Dla nas w tym sezonie każdy turniej był ważny, a trudno utrzymać wysoką formę przez tak długi czas. Wiele zespołów traktuje kwalifikacje olimpijskie jako imprezę docelową. Z każdym można tam przegrać – mówi „Rz” były rozgrywający reprezentacji Paweł Woicki.
Siedem meczów w dziewięć dni
Faworyta każdy będzie chciał pobić, zwłaszcza że w spotkaniu z tak silnym rywalem nie będzie miał nic do stracenia, a wiele do zyskania.
– Stawka zespołów jest trudniejsza niż w naszej grupie na ME, a wiele zespołów, z którymi się zmierzymy, potrafi grać w siatkówkę. Są brązowi medaliści olimpijscy Argentyńczycy, Kanadyjczycy, Belgowie, którzy sprawili nam trochę kłopotów w 1/8 finału ME, oraz Bułgarzy, którzy budują nową drużynę i dlatego mogą być niewygodnym rywalem. Jesteśmy faworytami, więc słabsi będą w meczu z nami ryzykowali, bo to ich jedyna szansa dostania się na igrzyska. Z tej imprezy awansują dwie reprezentacje i każdy z naszych rywali liczy, że to on będzie tym drugim obok Polski – przestrzega Piotr Gruszka, były kapitan polskiej kadry.
Czytaj więcej
Reprezentacja Polski pokonała Włochy 3:1 i wywalczyła awans na igrzyska olimpijskie. Kibice obejrzeli kapitalny mecz.
Polacy mają za sobą trudny sezon, długie zgrupowania, wiele meczów i jeszcze więcej godzin spędzonych w samolocie. Do Chin polecieli bez kapitana Bartosza Kurka, który zmaga się z kontuzją. Za niego do składu wskoczył Bartłomiej Bołądź, ale podstawowym atakującym będzie raczej Łukasz Kaczmarek. Pod nieobecność Kurka kapitanem będzie Aleksander Śliwka, a główną strzelbą reprezentacji Polski może być przyjmujący Wilfredo Leon, choć tutaj pole manewru trener Grbić ma bardzo duże, a wiele punktów dokładają nawet środkowi.
Ważniejsze może się okazać co innego. – Trzeba będzie zagrać siedem meczów w dziewięć dni, a takie turnieje zawsze są trudne – mówi Piotr Gruszka. Za Polakami ciężkie lato, mieli mało odpoczynku, więc nic dziwnego, że do Chin polecieli niemal w ostatniej chwili, czyli w środę.
Przy tak napiętym kalendarzu i długich podróżach istotny jest każdy szczegół. Siatkarze są więksi niż przeciętni pasażerowie i w przeszłości wiele razy narzekali na to, że latanie do Azji dodatkowo ich męczy, gdy brakuje miejsca na rozprostowanie nóg. Teraz to na szczęście przeszłość, a Karol Kłos podzielił się zdjęciem, na którym widać, że reprezentanci Polski mogą liczyć na komfort.
– Wiem, że siatkarze po zdobyciu pierwszego mistrzostwa świata negocjowali ze związkiem warunki podróżowania. Cieszę się, że teraz PZPS stać na to i przykłada do tego dużą wagę. Nie jest łatwo rozprostować mierzącego dwa metry człowieka po kilku godzinach spędzonych w samolocie. Często latałem obok Sebastiana Świderskiego, który wie, jak taka podróż w klasie ekonomicznej wyglądała. Dzięki temu, że Polacy latają w klasie biznes, całą podróż mogą przespać i od razu po wylądowaniu są gotowi do zajęć – wspomina Piotr Gruszka.
Zadbali o wszystko
Taka podróż kosztuje więcej, ale warto zapłacić. Polacy korzystają ze standardowych cenników oferowanych przez linie lotnicze. Do Xi’an polecieli samolotem China Airlines, bo było to najdogodniejsze połączenie, z przesiadką w Pekinie.
– Zawsze konsultujemy takie rzeczy z trenerem, który przed rezerwacją chce znać opcje połączeń. Ważna jest w tym przypadku godzina wylotu, liczba przesiadek, czas spędzony na lotniskach. Przy podróżach po Europie mamy większe pole manewru, możemy ruszyć wcześniej, żeby zjeść już na miejscu kolację, albo w ogóle pojawić się dzień wcześniej – mówi „Rz” Hubert Tomaszewski, dyrektor zespołu ds. seniorskich kadr halowych w PZPS.
Wydaje się, że Polacy zadbali o wszystko, żeby wracać z Chin w dobrych humorach. Trener Grbić zapowiadał, że najwyższa forma ma przyjść w drugiej części ME i zostać na kwalifikacje olimpijskie. Polacy zdobyli złoto w Rzymie, więc selekcjoner pracę dobrze zaplanował. Teraz trzeba tylko zrobić swoje w Chinach i ze spokojem szykować się na igrzyska.
Mecze Polaków
30.09, 10.00: Polska – Belgia
1.10, 10.00: Polska – Bułgaria
3.10, 10.00: Polska – Kanada
4.10, 10.00: Polska – Meksyk
6.10, 10.00: Polska – Argentyna
7.10, 10.00: Polska – Holandia
8.10, 13.30: Chiny – Polska
Transmisje na kanałach Polsatu i TVP