Dla Polaków cel na ten turniej jest jasny. Chcą grać do samego końca, do finału w Rzymie, który zaplanowano na 16 września. Mecze grupowe są tylko rozgrzewką przed poważnymi wyzwaniami. Większość rywali, czyli Czarnogóra, Dania i Macedonia Północna to europejscy outsiderzy. Poważniejszy wysiłek miał reprezentację Polski czekać tylko w dwóch pierwszych spotkaniach z Czechami i Holandią, które należą do europejskich stanów średnich.
Takim kalendarzem martwił się Grbić, który podkreślał, że najwyższa forma ma przyjść w drugim tygodniu mistrzostw, a teraz Polacy mogą jeszcze odczuwać skutki trudnego obozu w Zakopanem. Na szczęście obawy okazały się płonne, a reprezentacja Polski pokazała w trzech setach moc, a może być jeszcze silniejsza, bo kilka gwiazd w tym spotkaniu nie wyszło z kwadratu dla rezerwowych.
Czytaj więcej
Polacy zaczynają rywalizację w mistrzostwach Europy. Należą do faworytów, brak medalu będzie rozc...
Selekcjoner ma komfort wyboru na każdej pozycji i z niego skorzystał. Obok Aleksandra Śliwki na przyjęciu grał Kamil Semeniuk, a w pierwszej szóstce atakującym był Łukasz Kaczmarek i tylko na krótkie momenty zmieniał go Bartosz Kurek.
ME siatkarzy. Czesi nie byli w stanie przebić się przez polski blok
To wcale nie przeszkodziło Biało-Czerwonym w świetnej grze. Jeśli Czesi wyszli na parkiet z nadzieją, że sprawią rywalom kłopoty, to szybko je porzucili. Końcówka pierwszego seta i początek drugiego odebrały im wiarę w siebie. W końcówce pierwszej partii Norbert Huber posłał kilka asów serwisowych, a jeden z nich był tak mocny, że rywal nie zdążył się uchylić i dostał piłką w plecy.