Obie drużyny zaczynały ten mecz w nie najlepszych nastrojach po poniedziałkowych porażkach. Polki przegrały wprawdzie z mistrzyniami świata Serbkami (1:3), ale tak naprawdę same wypuściły z rąk szanse na zwycięstwo w tamtym meczu. Belgijki przegrały z niżej notowaną Ukrainą 0:3 i w tym przypadku trzeba mówić o sporej niespodziance.
Polki ten mecz rozpoczęły lepiej, zbudowały przewagę nie tylko dzięki dobrym i pomysłowym atakom, ale też punktowym zagrywkom (asa posłała Magdalena Jurczyk). Przy wyniku 12:5 dla Polski trener Belgijek wykorzystał już obie przerwy na żądanie. Wydawało się, że ten set upłynie lekko, łatwo i przyjemnie. Tak jednak się nie stało. Polki w tym meczu z zadziwiającą łatwością traciły przewagę, którą wcześniej z mozołem budowały. U rywalek punktowała Britt Herbots, a zawodniczki trenera Stefano Lavariniego zaczęły popełniać błędy. Przewaga stopniała do jednego punktu (19:20), na szczęście została obroniona.