Nasi siatkarze wygrali dwa pierwsze sety, ale później oddali pole rywalom, co przyniosło tie-breaka. Oba zespoły imponowały precyzją w ataku - Polacy piłkę w aut posłali tylko pięć razy, rywale ledwie trzykrotnie - a decydujące w finałowej partii okazały się bloki oraz asy serwisowe. Podopieczni Nikoli Grbicia zdobyli w ten sposób cztery punkty, a na 14:11 trafił z zagrywki Kamil Semeniuk.
- Nie było żadnego momentu, w którym miałbym wrażenie, że to spotkanie nam odjeżdża. Mecz był pod kontrolą. Jeśli ktoś w nas zwątpił, to jestem zdziwiony. Amerykanie mają w składzie wielkich graczy, to wspaniała drużyna, więc spodziewaliśmy się z ich strony oporu. Takie starcie właściwie nigdy nie kończą się wynikiem 3:0 - przyznaje Kurek.