Mecz rozgrywany we Wrocławiu był hołdem dla Jacka Magiery, asystenta selekcjonera, który w kwietniu zmarł nagle podczas treningu biegowego. Piłkarze reprezentacji Polski wyszli na rozgrzewkę w specjalnie przygotowanych koszulkach z wizerunkiem Magiery. Taką samą koszulkę oraz drugą, meczową z jego nazwiskiem położono też na trenerskiej ławce, obok Jana Urbana, gdzie pozostało puste miejsce.

Sparing z Ukrainą miał również pokazać, na kogo oprócz liderów może liczyć Urban przed zbliżającymi się jesiennymi spotkaniami Ligi Narodów i przyszłorocznymi eliminacjami Euro 2028. Selekcjoner zapowiadał, że da szansę debiutantom (zaprosił ich na zgrupowanie w sumie pięciu).

Polska – Ukraina. Jan Urban sprawdził debiutantów

Żaden z nowicjuszy nie wyszedł jednak od pierwszej minuty. Do składu po dłuższej przerwie wracali za to bramkarz Marcin Bułka, który ostatnio leczył kontuzję, i Jakub Piotrowski.

Czytaj więcej

W niedzielę Polska–Ukraina. Poszukiwanie następcy Roberta Lewandowskiego

Polacy od początku mieli przewagę, stwarzali sobie sytuacje i szukali luk w defensywie rywali. Taka ofensywna gra mogła się podobać kibicom. W 25. minucie należał się nam rzut karny, ale słowacki sędzia Filip Glova, nie wiedzieć czemu, nie wskazał na jedenasty metr, choć Andrij Jarmołenko ewidentnie przewracał Tomasza Kędziorę.

Po półgodzinie gry prowadzili jednak Ukraińcy. Wykorzystali stratę Piotrowskiego, popędzili z kontrą, a Roman Jaremczuk strzałem z dystansu pokonał Bułkę. O ile w ataku radziliśmy sobie nieźle (aktywny był zwłaszcza Oskar Pietuszewski, który mógł zdobyć bramkę), to obrońcy wykazywali wakacyjną formę. A to właśnie poprawie gry w defensywie mieliśmy poświęcić podczas tego zgrupowania szczególną uwagę.

Jeszcze przed przerwą pozostawiony bez opieki Jarmołenko trafił z bliska i Ukraińcy – prowadzeni po raz pierwszy w swej historii przez trenera z zagranicy, Włocha Andreę Malderę, który zastąpił po przegranych barażach o mundial Serhija Rebrowa – schodzili do szatni, wygrywając 2:0, choć oddali tylko dwa strzały.

Trzeba było reagować. W przerwie Urban dokonał aż pięciu zmian. Na boisko posłał m.in. dwóch debiutantów: obrońcę Cracovii Oskara Wójcika i wicekróla strzelców 2. Bundesligi Mateusza Żukowskiego (FC Magdeburg), który wszedł za Lewandowskiego. A niedługo później na murawie pojawili się także Norbert Wojtuszek z Jagiellonii Białystok i zbierający pochwały w 1. Bundeslidze 18-letni Kacper Potulski z Mainz. 

Tak duża liczba zmian pewnie dała selekcjonerowi materiał do analizy, ale nie wpłynęła korzystnie na grę Polaków, którzy nie byli już w stanie zagrozić Ukraińcom. Najlepszej sytuacji nie wykorzystał Karol Świderski. Jego strzał z bliska obronił Anatolij Trubin.

Obyśmy w środę w Warszawie mieli okazję nie tylko cieszyć się z bramek, ale również ze zwycięstwa nad Nigerią, które poprawiłoby nastroje przed wakacjami.

Polska – Ukraina 0:2 (0:1)

Bramki: R. Jaremczuk (34), A. Jarmołenko (44). 

Polska: Marcin Bułka – Przemysław Wiśniewski (46, Oskar Wójcik), Tomasz Kędziora, Jakub Kiwior (74, Kacper Potulski) – Arkadiusz Pyrka (59, Norbert Wojtuszek), Piotr Zieliński (46, Bartosz Kapustka), Jakub Piotrowski (87, Bartosz Slisz), Nicola Zalewski (59, Filip Rózga) – Sebastian Szymański (46, Karol Świderski), Oskar Pietuszewski (46, Jakub Kamiński) – Robert Lewandowski (46, Mateusz Żukowski). 

Ukraina: Anatolij Trubin – Ołeksandr Romanczuk (46, Wałerij Bondar), Eduard Sarapij, Mykoła Matwijenko, Witalij Mykołenko – Ołeh Oczeretko, Jehor Nazaryna (82, Artem Bondarenko) – Andrij Jarmołenko (56, Mykoła Szaparenko), Wiktor Cyhankow (75, Hennadij Synczuk), Heorhij Sudakow (56, Ołeksandr Nazarenko) – Roman Jaremczuk (56, Matwij Ponomarenko).