Reklama

Mistrzostwa świata. „Piach” i bomby Kamila Semeniuka

Kamil Semeniuk zaserwował dwie najważniejsze piłki meczu Polska - USA, choć Nikola Grbić w trzecim secie posadził go wśród rezerwowych. - Trudno o lepszy dowód, że jest jednym z najlepszych przyjmujących na świecie - mówi Jakub Kochanowski.
Kamil Semeniuk w meczu z USA

Kamil Semeniuk w meczu z USA

Foto: PAP/Łukasz Gągulski

Czytaj więcej

"Rzeczpospolita" i "Sport" o Mistrzostwach Świata w siatkówce 2022

To długo nie był wieczór Semeniuka. Siatkarz, który w czterech pierwszych meczach był prawdopodobnie najrówniej grającym polskim siatkarzem, tym razem nie mógł znaleźć właściwego rytmu. Zdobył w ciągu godziny tylko pięć punktów, jako jedyny w naszej drużynie dwukrotnie posłał piłkę z ataku w aut, aż wreszcie trener zamienił go na Tomasza Fornala.

Semeniuk wrócił na parkiet w tie-breaku i posłał z pola serwisowego dwa asy: na 6:4 oraz 14:11. To były kluczowe momenty ostatniego seta. - Piach był straszny. Po fatalniej grze w pierwszym oraz drugim secie chodziłem w kwadracie dla rezerwowych i bardzo chciałem wrócić na boisko, aby pokazać, na co mnie stać. Trener mi zaufał. Czułem też wsparcie kolegów, co mnie napędzało - mówi.

Czytaj więcej

Mistrzostwa świata. Ameryka podbita, Polacy w półfinale

- Zagrał dwie najważniejsze piłki. Trudno o lepszy dowód, że jest jednym z najlepszych przyjmujących na świecie. Po trzech setach nieobecności wejść na boisko i tak zagrać… Naprawdę: niesamowite. To także dowód na siłę naszej ławki. Bez najlepszych na świecie rezerwowych na pewno nie zaszlibyśmy w tym turnieju tak daleko - chwali kolegę Kochanowski.

Reklama
Reklama

Semeniuk podkreśla, że pomogli mu nie tylko koledzy z zespołu, ale także doping kibiców. - Mentalnie po dwóch setach siedliśmy. Zabrakło ognia, daliśmy pole do popisu rywalom i dwie kolejne partie padły ich łupem. Byliśmy w tie-breaku wkurzeni, zagraliśmy agresywnie. Wypełniona po brzegi hala nas poniosła, a Amerykanom mogły zadrżeć na zagrywce ręce - przyznaje nasz przyjmujący.

Teraz, po dwóch meczach w Gliwicach, nasi siatkarze wracają do Katowic. Decydujące spotkania turnieju ugości Spodek. - Mam nadzieję, że odleci. Wracamy do stolicy polskiej siatkówki - nie kryje Semeniuk. Nasi siatkarze w meczu o finał zmierzą się z Brazylijczykami. Spotkanie rozpocznie się o 18:00. Trzy godziny później na parkiet wyjdą Słoweńcy oraz Włosi.

Kamil Kołsut z Gliwic

Siatkówka
Klubowy mundial siatkarzy. Aluron wraca z medalem z drugiego końca świata
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Siatkówka
Startuje PlusLiga siatkarzy. Nowi bohaterowie się przydadzą
Siatkówka
Jakub Kochanowski dla „Rzeczpospolitej". „Nie ma czasu na refleksje i odpoczynek"
Siatkówka
Tomasz Fornal dla „Rzeczpospolitej". „Mieliśmy swoje problemy, których nie udało się przezwyciężyć"
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama