Czytaj więcej
W Katowicach, Gliwicach i słoweńskiej Lublanie rozegrane zostaną 20. Mistrzostwa Świata w siatków...
Imprezę otworzyliśmy starciem z Bułgarami, czyli jedyną drużyną z Europy, która nie przebrnęła fazy grupowej. Meksykanie przywieźli do Katowic zespół młody i niedoświadczony, więc mecz trwał tylko 75 minut, a spotkanie z Amerykanami miało dla Polaków wymiar wyłącznie prestiżowy, skoro – dzięki regulaminowi wspierającemu gospodarzy – porażka mogłaby im wręcz ułatwić drogę do medalu.
Konfrontacja z Tunezyjczykami mogła podnieść ciśnienie tylko za sprawą kontekstu. Kilkadziesiąt minut wcześniej Amerykanie grali tie-breaka z Turkami, co potwierdziło, że – choć to frazes – nikogo nie wolno lekceważyć, zwłaszcza kiedy presja plącze nogi, bo przegrywający odpada.
Dawka wakacyjna
Nasi siatkarze zachowali czujność i choć pojawiły się symptomy niepokojące – jak niemoc kapitana Bartosza Kurka w dwóch pierwszych setach – to znów obejrzeliśmy mecz sprint. 11 tys. kibiców na trybunach hali w Gliwicach cieszyło się tylko przez 82 minuty. Polacy fanom siatkówkę dawkują ostrożnie, bo jak dotąd spędzili na parkiecie niecałe sześć godzin.
Czytaj więcej
- Pracowaliśmy miesiącami na to, aby stać się drużyną bez słabych punktów - mówi atakujący Aleksa...