Rywale wrócili na mundial po ośmiu latach i zapowiadali, że interesuje ich coś więcej niż wygrywanie pojedynczych setów, ale z realizacją ambicji będą musieli poczekać do zamykającego rundę grupową meczu z Bułgarami, choć na Polaków porwali się bez kompleksów. Chcieli pokazać siatkówkę szybką i odważną, ale jakości wystarczało na momenty, co brutalnie odbiło się na wyniku.
Mierzyliśmy się z drużyną młodą - średnia wieku meksykańskiej kadry na mundial to niespełna 25 lat - i niedoświadczoną, bo żaden z podopiecznych Jorge’a Azaira Lopeza nie gra w Europie. Nasi siatkarze byli gościnni, ale tylko na początku pierwszego seta. Błędy popełniali seriami - zepsuli aż siedem zagrywek - nie przeszkodziło to jednak w wygranej. Kolejne partie były już szansą dla rezerwowych.