Nafciarze mieli znakomitą pozycję wyjściową. W Płocku pokonali HBC Nantes 28:25. Lider Orlen Superligi przystępował więc do rewanżu w zupełnie innym nastroju niż rywale, których miała prawo zdeprymować ostatnia niespodziewana porażka w lidze, która praktycznie eliminuje ich z walki o tytuł we Francji.
Aż trudno uwierzyć w to, co się stało przez długi czas w H Arena w obecności 5902 widzów. Piłkarze ręczni Orlenu rozgrywali najgorszy mecz sezonu w najważniejszym momencie. Zanosiło się na blamaż, w końcówce udało się znacznie podreperować wizerunek, ale awansu to nie dało.
Wisła Orlen przegrała awans w pierwszej połowie
Wisła przegrywała wysoko już od początku spotkania. Po pięciu minutach przewaga gości wynosiła cztery bramki i do końca pierwszej połowy albo się utrzymywała, albo powiększała. Do szatni oba zespoły schodziły przy wyniku 17:8 dla gospodarzy. I nie było w tym przypadku. Wisła była dramatycznie nieskuteczna, a w obronie zbyt pasywna.
W drugiej fazie spotkania niewiele się zmieniło. Francuzi pogrążali lidera polskiej ligi. Mieli wysoki procent skuteczności, niezawodny był bramkarz Ivan Pesić, najlepszy zawodnik tego pojedynku (14 obronionych strzałów). Przez moment wydawało się, że Wisła wykorzysta słabnącego fizycznie po nieustannych atakach przeciwnika. W ostatniej minucie Nafciarzy dzieliła tylko bramka od całkowitego wyrównania strat. Skuteczny i długo prowadzony atak zapewnił jednak Francuzom zwycięstwo 29:24.
Industria Kielce żegna się z honorem
Industria pożegnała się z Ligą Mistrzów z honorem. Kielczanie do końca walczyli o zwycięstwo z Fuesche Berlin, choć mieli niewielkie nadzieje na awans. Szansę stracili w meczu w Hali Legionów, w którym ulegli sześcioma bramkami (27:33). W Max-Schmeling Halle po pierwszej połowie prowadzili 24:21, taką przewagę mieli jeszcze na kilka minut przed końcem spotkania. Ostatecznie gospodarze doprowadzili do remisu 37:37.
Czytaj więcej
Orlen Wisła Płock może po raz drugi awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Mniejsze szanse ma Industria Kielce. - Oceniam je na jeden procent - m...
Tak jak przed meczem zapowiadała trener Tałant Dujszebajew zawodnicy Industrii byli wojownikami, ale cudu nie było. Odrobić sześć bramek po przegranym pierwszym meczu w najbardziej prestiżowych rozgrywkach to zadanie niemal niewykonalne. Kielczanie wstydzić się swojej postawy nie musieli. Ich rywale są na fali, prowadzą w Bundeslidze, wygrywają mecz za meczem, mają zawodników na najwyższym światowym poziomie, a mimo to długo drżeli o awans do ćwierćfinału.