O tym, że Messi może pożegnać się z reprezentacją, mówiło się od kilku tygodni. Argentyńczycy nie obronili tytułu mistrzów świata, a porażka w finale z Hiszpanią miała przyspieszyć decyzję. Podobnie jak niedawna śmierć ojca.
„Przysięgam wam, że zawsze dawałem z siebie 100 proc. – nie tylko w ostatnich latach, kiedy wygrywaliśmy wszystko, ale także wcześniej. Zawsze walczyłem oraz poświęcałem się całkowicie dla tej koszulki, by sprawiać wam radość i byście byli dumni z bycia Argentyńczykami. Ta decyzja boli, ale uważam, że nadszedł na to odpowiedni moment” – napisał w swoich mediach społecznościowych.
Leo Messi nie zagra już dla Argentyny. Ale kariery jeszcze nie kończy
„Dziękuję za całą miłość i wsparcie przez te 20 lat. Zabieram ze sobą niezapomniane wspomnienia i chwile. Odchodzę ze spokojem ducha i dumą, że wraz z moimi kolegami z drużyny mogliśmy spełnić wasze marzenia” – dodał ośmiokrotny zdobywca Złotej Piłki.
Swoje pożegnanie spisał już dwa dni po finale mistrzostw świata. Twierdzi, że nie ma już niczego do zaoferowania kadrze i przyszła pora na młodych zawodników, którzy powinni przejąć stery w zespole.
O ile Messi nie zmieni decyzji (już kiedyś przecież tak zrobił), to jego licznik w reprezentacji zatrzyma się na 207 meczach i 125 bramkach. 34 z tych spotkań rozegrał na mundialach (to rekord), strzelił w nich 21 goli (lepszy jest tylko Francuz Kylian Mbappe, o jedno trafienie). W Katarze (2022) został mistrzem świata, przegrał też dwa finały: w Brazylii (2014) i USA (2026). Dwukrotnie triumfował w Copa America (2021, 2024).
Czytaj więcej
To były mistrzostwa rekordów i pięknych ludzkich historii. Odkryliśmy, że nawet w najdalszych zakątkach świata potrafią grać w piłkę. Kilka gwiazd...
Messi zamyka rozdział pod nazwą Argentyna, ale nadal będziemy mogli oglądać go w amerykańskiej MLS. Kontrakt z Interem Miami ma ważny do 2028 r. Już 10 września może dojść do jego pojedynku z Robertem Lewandowskim, gdy mistrzów MLS podejmie Chicago Fire.