Korespondencja ze Splitu
– Patrzę na rywalizację Rakowa z Hajdukiem w kategoriach dwumeczu – mówił przed pierwszym gwizdkiem sędziego, obecny w Splicie w roli eksperta, były reprezentant Polski Michał Żewłakow. – Hajduk to typowy zespół własnego boiska. W tym sezonie w trzech dotychczasowych meczach europejskich pucharów nie stracił u siebie ani jednej bramki, wszystkie te spotkania wygrał. Ważne, żeby Częstochowianie wywieźli stąd wynik, który pozwoli im zachować szanse przed rewanżem. Liczę na jakiś nieszablonowy błysk Lamine Diaby-Fadigi. Wskoczył do składu w ostatniej chwili, może to będzie właśnie jego mecz.
Czytaj więcej
Jagiellonia i Lech zaczęły ostatni odcinek drogi do Ligi Europy. Zespół z Białegostoku wygrał u siebie 4:0 z gruzińską Iberią Tbilisi. Mistrzowie P...
Fadiga zastąpił w wyjściowej jedenastce Patryka Makucha, który przyleciał do Splitu z zespołem, ale nim zaczął się mecz, był już w drodze powrotnej, po informacji, że żona jest bliska rozwiązania. – Rozumiem go, to jego pierwsze dziecko, nie są to łatwe sytuacje – tłumaczył Żewłakow.
Hajduk – Raków. Lamine Diaby-Fadiga bohaterem
Pierwsze minuty meczu – od początku toczonego przy ogłuszającym dopingu około 25 tysięcy widzów, zwłaszcza tych z tzw. Torcidy – były bardzo nerwowe, także dla sędziego ze Słowacji, który popełnił kilka prostych błędów. W 11. minucie Raków mógł objąć prowadzenie, Mahir Emreli zdołał ubiec bramkarza wychodzącego do centry, ale sytuacyjnie posłał piłkę obok słupka. Gospodarze postraszyli dziesięć minut później, gdy z rzutu rożnego Adrion Pajzaiti posłał piłkę wprost w bramkę, ale Kacper Trelowski wykazał się kapitalnym refleksem. Po kolejnych pięciu minutach nie miał już jednak nic do powiedzenia po ostrym, dochodzącym dośrodkowaniu Abdoulle Sangyanga i główce z najbliższej odległości Michele Sego. Raków na szczęście nie spuścił głów i po kilku minutach znów był remis. Erick Otieno kapitalnie urwał się lewą stroną, dośrodkował tuż sprzed linii, a Emreli przystawił tylko głowę.
Czytaj więcej
AS Monaco, rywal Górnika Zabrze w grze o Ligę Konferencji, to pod wieloma względami klub inny niż wszystkie. Historia klubu z księstwa nierozerwaln...
Do przerwy Raków mógł prowadzić, ale w ostatniej akcji pierwszej połowy Michael Ameyaw w doskonałej sytuacji trafił w słupek. Czego nie zrobili goście, tuż po przerwie dokonali miejscowi. Brazylijczyk Dalisson zaskoczył Trelowskiego strzałem sprzed pola karnego, a po chwili napędzeni gospodarze mieli dwie kolejne okazje. Nie wykorzystali ich, a w 55. minucie z boiska wyleciał Albańczyk Pajzaiti za brutalny faul na Fadidze.
Odtąd gra toczyła się właściwie tylko na połowie Hajduka, ale Raków, grając ponad pół godziny z przewagą gracza, nie potrafił sforsować jego okopów. Pierwszą dogodną okazję stworzył dopiero w doliczonym czasie gry, ale strzał głową Fadigi trafił w poprzeczkę. Gdy wydawało się, że mecz skończy się minimalną porażką Rakowa, ten zdołał stworzyć jednak jeszcze jedną okazję i w ostatniej akcji Fadiga – jak prorokował Żewłakow – okazał się bohaterem meczu, doprowadzając do remisu.
Górnik – Monaco. Awans się oddalił
W drugim meczu kwalifikacji Ligi Konferencji z udziałem polskiego zespołu, Górnik Zabrze przegrał u siebie z faworyzowanym AS Monaco 2:3. Zabrzanie walczyli ambitnie, łapali kontakt na 1:2 po golu Erika Prekopa i 2:3 po bramce Sandre Lisetha, ale na więcej nie było ich stać. W obliczu rewanżu za tydzień na wyjeździe ich szanse na awans do fazy zasadniczej stały się mocno teoretyczne.