Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Manchester City rozpoczyna nową erę po odejściu Pepa Guardioli i kluczowych zawodników.
- Które angielskie potęgi przechodzą rewolucję pod wodzą nowych trenerów.
- Dlaczego Arsenal ma historyczną szansę na obronę tytułu i kto stoi za rekordowymi transferami w lidze.
- Jaką rolę na starcie sezonu odegrali polscy piłkarze w ligach francuskiej i włoskiej.
Na kibiców Manchesteru City w ostatnich miesiącach spadło kilka ciosów. Najpierw Pep Guardiola ogłosił, że po dekadzie odda drużynę w inne ręce, potem zespół opuścił najlepszy piłkarz mundialu Rodri (zresztą nie tylko on, bo także m.in. Bernardo Silva i John Stones), a w międzyczasie City dostali lanie od Arsenalu (0:3) w meczu o Tarczę Wspólnoty.
Enzo Maresca, który zastąpił Guardiolę, ma o czym myśleć. Chociaż twierdzi, że jest zadowolony ze składu, to nie ukrywa, że w ostatnich dniach letniego okna transferowego może się jeszcze sporo wydarzyć. Na razie największym zakupem był reprezentant Anglii Elliot Anderson, sprowadzony z Nottingham Forest za 135 mln euro. Głośno jest cały czas o możliwym transferze Enzo Fernandeza. Posiłki się przydadzą, bo City ledwo uniknęli porażki z Bournemouth przed własną publicznością. Do 84. minuty przegrywali 0:1, losy spotkania odwrócili obrońcy Marc Guehi i Josko Gvardiol.
Nie tylko Manchester City. Chelsea i Liverpool też z nowymi trenerami
Anderson był przez chwilę najdroższym Anglikiem w historii. Przebił go jednak kolega z kadry Morgan Rogers, za którego Chelsea zapłaciła Aston Villi 138 mln euro. To piąty najwyższy transfer w dziejach futbolu: po Neymarze (222 mln), Kylianie Mbappe (180 mln), Ousmane Dembélé (148 mln) i Aleksandrze Isaku (145 mln).
– Bardzo się cieszę, bo Chelsea to drużyna, którą podziwiałem już jako dziecko – opowiadał Rogers. W Londynie, podobnie jak w Manchesterze, nadchodzi nowe.
Chelsea nie zakwalifikowała się nawet do europejskich pucharów, więc swojego stadionu postanowiła użyczyć Szachtarowi Donieck, który wcześniej podejmował rywali m.in. w Warszawie i Krakowie. Hymn Ligi Mistrzów na Stamford Bridge wybrzmi, ale dla miejscowych kibiców możliwość oglądania innych zespołów będzie raczej źródłem irytacji niż radości.
W ubiegłym sezonie Chelsea zwolniła dwóch szkoleniowców: Marescę i Liama Roseniora. Teraz pokłada nadzieję w Xabim Alonso, który osiągał sukcesy z Bayerem Leverkusen, ale nie poradził sobie w Realu Madryt.
Nowy trener minął się z Markiem Cucurellą, ale Chelsea latem nie próżnowała. Inwestowała nie tylko w młodość – pozyskała doświadczonych Jordana Hendersona i Danny'ego Welbecka.
Nowe rządy nastały również w Liverpoolu. Arne Slota zastąpił Andoni Iraola, który notował znakomite wyniki z Bournemouth i po raz pierwszy wprowadził go do Europy. Niełatwo będzie jednak wypełnić lukę po Mohamedzie Salahu, który zdecydował się kontynuować karierę w Trabzonsporze. Do zmian doszło także poza boiskiem. Mniejszościowe udziały w klubie nabyło konsorcjum, w skład którego wchodzi twórca Amazona Jeff Bezos.
Liverpool o mało nie zaczął sezonu od porażki. Punkt w doliczonym czasie wyjazdowego meczu z Newcastle (2:2) uratował strzałem z rzutu karnego Dominik Szoboszlai.
Zagadką jest Manchester United, który ostatni sezon skończył na podium, ale teraz zaliczył falstart, przegrywając 0:2 z Hull, wracającym na angielskie salony po dziewięciu latach nieobecności.
Tottenham, który obronił się przed spadkiem, wydał blisko 300 mln euro na nowych zawodników (Sandro Tonali, Mateus Fernandes, Jan Paul van Hecke), a i tak przeżył upokorzenie w Brentford (0:3).
Optymizm panuje za to niezmiennie w Arsenalu. Nic dziwnego, skoro wreszcie po 22 latach Kanonierzy doczekali się mistrzostwa, zdobyli też Tarczę Wspólnoty, a potem na starcie Premier League udzielili lekcji beniaminkowi z Coventry (3:0), prowadzonemu przez Franka Lamparda.
Czytaj więcej
Powrót Jose Mourinho, odejście Roberta Lewandowskiego, walka Barcelony z Realem o Rodriego – lato w Hiszpanii było gorące, a startujący sezon zapow...
W Londynie chcą wykorzystać fakt, że u największych przeciwników trwa przebudowa. Mają apetyt na obronę tytułu. Nie udało się to nawet niezwyciężonej ekipie Arsene'a Wengera, ostatni raz Arsenal dokonał tego jeszcze przed drugą wojną światową (1935 r.). Pomóc mają kupieni latem Bruno Guimaraes, Christos Tzolis i Ezri Konsa.
– Czuję się dobrze, inaczej, bardziej podekscytowany i głodny niż kiedykolwiek. Nie mam wątpliwości, że moi piłkarze są podobnie spragnieni sukcesów – mówi trener Mikel Arteta.
Jak reprezentanci Polski zaskoczyli Paris Saint-Germain?
We Francji trudno liczyć na to, że ktoś zrzuci z tronu Paris Saint-Germain. Zwycięzcy Ligi Mistrzów kilkanaście dni temu zgarnęli kolejne trofeum – Superpuchar Europy – i choć potem ponieśli porażkę w Superpucharze Francji (0:1 z Lens, w którym debiutowali Maik Nawrocki i Michał Skóraś) i słabo weszli w sezon Ligue 1, wydają się jeszcze silniejsi.
Odszedł co prawda Goncalo Ramos (do Milanu za 74 mln euro), a następny w kolejce jest Bradley Barcola, ale zespół Luisa Enrique wzmocnili: obrońca reprezentacji Francji Lucas Digne, skrzydłowy Monaco Maghnes Akliouche, który zanotował symboliczny występ w mistrzostwach świata, oraz sprowadzony z Barcelony Ferran Torres – bohater Hiszpanów, który w finale mundialu strzelił gola na wagę złota.
– Ferran idealnie pasuje do naszej filozofii. Może grać na każdej pozycji w ataku, ma świetną mentalność – przekonuje Luis Enrique.
Bogactwo wyboru w ofensywie zwiększy jeszcze Mika Godts, 21-letni belgijski talent z Ajaksu Amsterdam. Ale to Torres został bohaterem PSG już w swoim debiucie. Jego dwa trafienia pozwoliły uniknąć porażki w Rennes (2:2).
Paryżan pod ścianą postawili Sebastian Szymański i Przemysław Frankowski. Pierwszy strzelił ładnego gola z dystansu, drugi dołożył asystę.
Piotr Zieliński już strzela we Włoszech
We Włoszech też nie zapowiada się na zmianę warty. Inter, mimo przebudowy defensywy (odeszli m.in. Denzel Dumfries i Stefan de Vrij oraz bramkarz Yann Sommer), jest głównym kandydatem do scudetto. Obrońcy tytułu rozbili na inaugurację Serie A Monzę 4:1, a jedną z bramek zdobył Piotr Zieliński. Nie był to gol efektowny, ale ważny, bo dał mistrzom Włoch prowadzenie 2:1.
Mecz z beniaminkiem pomocnik reprezentacji Polski zaczął w wyjściowej jedenastce, tworząc środek pola z Hakanem Calhanoglu i Nicolò Barellą. Grał do 83. minuty, potwierdził, że wciąż jest ważną postacią w drużynie Cristiana Chivu.
O miejsce na podium powinny powalczyć Napoli i Milan z nowymi trenerami – Massimiliano Allegrim i Rubenem Amorimem. Ciekawe, czy tak świetny sezon powtórzy Como trenowane przez Cesca Fabregasa.