Reklama

Lech w kolejnej rundzie el. Ligi Mistrzów

Eliminacje Ligi Mistrzów: Lech awansował do III rundy. Czeka na niego FC Basel.
Lech w kolejnej rundzie el. Ligi Mistrzów

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak

Dwumecz Lecha z FK Sarajewo w II rundzie eliminacji Ligi Mistrzów do historii polskiej piłki nie przejdzie. W obu spotkaniach mistrz Polski był zespołem lepszym, a przede wszystkim mądrzejszym. Do zwycięstwa 2:0 tydzień temu w Bośni, Lech dorzucił osiągniętą dość małym nakładem sił wygraną 1:0 w rewanżu.

Losy awansu tak naprawdę rozstrzygnęły się już tydzień temu w Sarajewie, ale żeby nikt nie miał wątpliwości i gościom z Bośni nie przyszło do głowy, że w Poznaniu mogą powalczyć o dobry wynik, Kolejorz szybko wziął sprawy w swoje ręce. Już w piątej minucie kapitalnym strzałem z rzutu wolnego popisał się szkocki lewy obrońca Barry Douglas i było tak naprawdę po meczu.

Lech musiał więc przez 85. minut spotkania mocno trzymać kierownicę i nie pozwolić gościom na żadne harce. A także uniknąć sytuacji z pierwszego meczu, gdy jeszcze w pierwszej połowie kontuzji doznało dwóch ważnych zawodników: Karol Linetty, który już na szczęście dochodzi do zdrowia i za chwilę Maciej Skorża będzie mógł znowu go wystawić w składzie, oraz Dawid Kownacki, który może pauzować nawet aż dwa miesiące.

W rewanżu udało się na szczęście uniknąć kolejnych strat personalnych. Lech mógł wygrać wyżej, ale dobrych okazji nie wykorzystali Szymon Pawłowski, Gero Lovrencsics, a po kolejnym strzale Douglasa, piłkę, która minęła już bramkarza, wybił jeden z obrońców gości. Drużyna Skorży jednak niespecjalnie chciała rozpieścić 22 tysiące kibiców, którzy pojawili się na stadionie przy ulicy Bułgarskiej i przez większą część spotkania grała spokojnie, mądrze, nigdzie się nie spiesząc i nie próbując za wszelką cenę podwyższyć rezultatu.

Największym bohaterem (cichym) dwumeczu z mistrzem Bośni był kapitan Lecha – Łukasz Trałka. Powiedział to zresztą chociażby trener gości. Trałka miał różne okresy w karierze, ale od kiedy jesienią zeszłego roku Lecha przejął Skorża ten zawodnik zrobił niesamowity postęp. To, że poznaniacy mogli tak spokojnie i na luzie kontrolować przebieg obu spotkań z FK Sarajewo w dużej mierze zawdzięczają właśnie dowodzącemu drugą linią Lecha Trałce.

Reklama
Reklama

Oczywiście mecze z Bośniakami nie pozwalają na realną ocenę możliwości mistrza Polski. Na co stać Lecha dowiemy się za tydzień, gdy do Poznania przyjedzie rywal naprawdę klasowy – FC Basel. Szwajcarzy w zeszłym sezonie nie tylko awansowali do fazy grupowej Ligi Mistrzów, ale w grupie pokazali plecy Liverpoolowi i to oni, a nie Anglicy wiosną wciąż byli w elicie europejskiej piłki. Dopiero w 1/8 finału silniejsze okazało się Porto.

Lech nie będzie z całą pewnością faworytem dwumeczu z Bazyleą. Warto jednak pamiętać, że porażka w III rundzie kwalifikacyjnej nie oznacza odpadnięcia z europejskich pucharów. Przegrani na tym etapie zostają relegowani do IV rundy eliminacyjnej Ligi Europejskiej.

W środę wieczorem polskie kluby mogły pochwalić się kapitalnym bilansem w tegorocznych pucharach: Cztery zespoły, siedem zwycięstw, dwa remisy, bez porażki. Bilans bramkowy 17 goli strzelonych, zaledwie jeden stracony. Problem w tym, że już w czwartek wieczorem nasze trio walczące o Ligę Europejską rozegra swoje wyjazdowe mecze: Legia z FC Botosani, Jagiellonią z Omonią Nikozja oraz Śląsk Wrocław z IFK Goeteborg.

Lech Poznań - FK Sarajewo 1:0 (1:0)

Bramki 1:0 Barry Douglas (5-wolny).

Żółte kartki: Lech - Dariusz Dudka; FK Sarajewo - Mehmed Alispahic, Iva Tatomirovic, Milan Stepanov, Tomislav Barbaric.

Reklama
Reklama

Sędziował: Kevin Clancy (Szkocja).

Widzów: 22 205.

W trzeciej rundzie eliminacji LM rywalem Lecha będzie FC Basel. Pierwsze spotkanie rozegrane zostanie w Poznaniu 29 lipca, rewanż tydzień później w Szwajcarii

Piłka nożna
Liga Mistrzów. Rekordy Roberta Lewandowskiego i Mohameda Salaha, Liverpool odrobił straty
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Piłka nożna
Irańskie piłkarki wracają do kraju. Koniec śledzonej przez świat podróży
Piłka nożna
Senegal po dwóch miesiącach „przegrał” wygrany finał. Maroko mistrzem Afryki
Piłka nożna
Liga Mistrzów. W Lizbonie wierzą w cuda, Real i PSG pokazały moc
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama