Reklama

Henning Berg: Pogrzebany żywcem

Legia gra w czwartek z Napoli w Warszawie, a Lech w Bazylei trzeci raz w tym sezonie zmierzy się z Basel.
Henning Berg. Media już go zwolniły, ale on zachowuje się tak, jakby o tym nie wiedział

Henning Berg. Media już go zwolniły, ale on zachowuje się tak, jakby o tym nie wiedział

Foto: PAP/Andrzej Grygiel

Trumny jeszcze nie zasypano, ale pierwsze grudki ziemi poleciały już na wieko. Trener Legii Henning Berg zachowuje dobrą minę do dziwnej gry, która toczy się wokół niego. W wywiadzie dla norweskiej gazety „Verdens Gang" twierdzi, że nie wie nic o zwolnieniu z Legii i że nie zaprząta sobie tym głowy.

Tymczasem nie ma chyba gazety czy portalu internetowego w Polsce, który nie zdążyłby napisać, że mecz z Napoli w Lidze Europejskiej będzie ostatnim z byłym zawodnikiem Manchesteru United w roli trenera wicemistrza Polski.

Berg od początku miał w Warszawie pod górkę. W pierwszym sezonie zdobył mistrzostwo, ale przecież obejmował Legię po Janie Urbanie, gdy zespół był na pierwszym miejscu w tabeli. W drugim sezonie przegrał tytuł, który był na wyciągnięcie ręki (Legia miała w pewnym momencie 9 punktów przewagi nad Lechem), ale ocena pracy Norwega nie mogła być jednoznacznie negatywna. Zdobyty Puchar Polski, a przede wszystkim niezła postawa w Europie – awans do fazy pucharowej Ligi Europejskiej – nieco osładzały gorycz po przegranym mistrzostwie.

Legia Berga zbyt często pokazywała dwie twarze. Potrafiła być skuteczna i wyrachowana w rozgrywkach międzynarodowych, a w lidze bawiła się w Robin Hooda – rozdawała punkty potrzebującym. Gdy jednak w tym sezonie zaczęło też coś szwankować w Europie – eliminacje przebrnięte w kiepskim stylu, porażka z Midtjylland w pierwszej kolejce dwa tygodnie temu – nagle właściciele klubu zaczęli tracić cierpliwość. I niczego nie zmienia to, że Legia jest na trzecim miejscu w lidze (traci do Piasta osiem punktów, czyli po podziale cztery) i wciąż ma szanse na awans z grupy w Lidze Europejskiej.

Można by pocieszać się tym, że do Warszawy nie przyjechał najważniejszy zawodnik Napoli Słowak Marek Hamsik, ale przecież piłkarze Legii nie są odcięci od świata i też czytają informacje o zwolnieniu Berga.

Reklama
Reklama

Z Lechem jest dużo gorzej.Mistrz Polski zamyka ligową tabelę, w weekend znowu nie potrafił się przełamać, i to raczej w Poznaniu powinni bić na alarm i zastanawiać się, czy drużyna nie potrzebuje wstrząsu. Tymczasem w stolicy Wielkopolski spokój, może pozorny, przed wyjazdowym meczem z Basel. Ostatnio piłkarzom zamrożono pensje i premie, tym razem tylko chwilowo odsunięto, (na mecz ligowy z Górnikiem), od pierwszego zespołu Dennisa Thomallę.

Maciej Skorża przyznaje, że popełnione zostały błędy w przygotowaniu fizycznym i piłkarzy przerosło rozegranie 15 meczów w 50 dni. To ważne wyznanie, bo właśnie na polecenie trenera w klubie na stanowisku trenera przygotowania fizycznego zatrudniony został Włoch Paolo Terziotti – stały współpracownik Skorży, jeszcze z czasów pracy w Wiśle Kraków i Legii Warszawa. W obu poprzednich klubach też pojawiał się problem złej formy fizycznej zawodników. Wygląda, jakby Skorża nie uczył się na błędach.

A przecież ten szkoleniowiec lubił uchodzić za człowieka, który nie jest uparty i przywiązany do swoich pomysłów, a jego siłą miało być właśnie wyciąganie wniosków. Przyznawał się do błędów – jak chociażby do owianego legendami odpadnięcia Wisły z eliminacji Ligi Mistrzów przeciwko Levadii Tallin w 2009 roku – co wcale w środowisku trenerów nie jest normą.

W Poznaniu liczą zresztą, że Skorża po dwumeczu z Basel w tegorocznych kwalifikacjach Champions League wyciągnął wnioski i wie już, co tym razem jego zespół powinien zrobić, by nie przegrać z mistrzem Szwajcarii.

– Graliśmy z Basel już dwa razy i nie byliśmy gorsi, dlatego trzecią szansę musimy wykorzystać – mówi pomocnik Lecha Karol Linetty, który w poniedziałek przedłużył umowę z mistrzem Polski do czerwca 2018 roku. To jednak wcale nie oznacza, że zostanie tak długo w Poznaniu. To raczej gwarancja dla Lecha, że nie odjedzie za darmo.

Oczywiście w tej wypowiedzi reprezentanta Polski więcej urzędowego optymizmu niż rzetelnej oceny sytuacji. W pierwszym meczu Lech faktycznie grał z Basel jak równy z równym, ale tylko przez godzinę. Później była czerwona kartka dla Tomasza Kędziory i dwie stracone w końcówce bramki – wynik 1:3 dla Szwajcarów sprawił, że rewanż w Bazylei był już rozgrywką towarzyską.

Reklama
Reklama

19.00: Basel – Lech, Eurosport i TVP2 21.05: Legia – Napoli, TVP Regionalna i Canal+ Sport

Piłka nożna
Dramatyczny mecz Lecha z Szachtarem w Krakowie. Dogrywka pechowo wypadła z rąk
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Piłka nożna
Raków walczył, ale pożegnał się z Ligą Konferencji. Fiorentina okazała się za silna
Piłka nożna
Robert Lewandowski wśród najlepszych strzelców w historii. Pelé w zasięgu Polaka
Piłka nożna
Liga Mistrzów. Rekordy Roberta Lewandowskiego i Mohameda Salaha, Liverpool odrobił straty
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama