Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak przebiegała rywalizacja Rakowa Częstochowa z Fiorentiną w rewanżowym meczu Ligi Konferencji?
- Jakie korzyści finansowe i punktowe dla rankingu UEFA Raków uzyskał w trakcie swojej europejskiej przygody?
- Dlaczego to starcie miało historyczne znaczenie dla polskiej piłki klubowej?
Korespondencja z Sosnowca
Upłynęło raptem kilkanaście sekund drugiej połowy, kiedy Ivi Lopez znalazł w polu karnym bardzo aktywnego od początku meczu Karola Struskiego, ten zwiódł kryjącego go, o wiele potężniejszego Chera Ndoura, uderzył w krótki róg, i po chwili piłka zatrzepotała w siatce.
Kibice Rakowa, którzy wykupili komplet biletów na sosnowiecki stadion, zerwali się z miejsc, a trener Łukasz Tomczyk zacisnął dłoń w pięść, jakby chciał przypomnieć swoje słowa po pierwszym meczu we Florencji, po którym zapowiadał: „klaty do przodu i walczymy w rewanżu”.
Raków – Fiorentina. Czy gospodarzom należał się rzut karny?
Wydawało się, że mający do odrobienia jednobramkową stratę z pierwszego spotkania Raków skupi się jednak przede wszystkim na zabezpieczeniu tyłów i będzie szukał okazji do kontr. Ale Fiorentina ani myślała o prowadzeniu gry i gospodarzom nie pozostało nic innego, jak wziąć ją na siebie.