Na Łazienkowską wrócił doping, więc atmosfera na trybunach – mimo zamkniętej przez europejską federację (UEFA) Żylety – była jak za najlepszych czasów.
Wsparcie kibiców na pewno piłkarzom Legii dodało skrzydeł, bo ruszyli do ataku od pierwszych minut. Po 2:2 w Ostrawie potrzebowali do awansu zwycięstwa, ale to goście po kwadransie wyszli na prowadzenie. Wykorzystali już pierwszą dobrą okazję i po rozegraniu rzutu wolnego do bramki trafił Erik Prekop.
Liga Europy. Kto kolejnym rywalem Legii?
Czas płynął, a Legia biła głową w mur. Nadzieję wlał gol Jeana-Pierre'a Nsame w 54. minucie, ale akcję na wagę awansu przeprowadził Ryoya Morishita. Po indywidualnym rajdzie strzelił w kierunku pustej bramki, a próbujący jeszcze wybić piłkę obrońca Banika kopnął tak niefortunnie, że ta wpadła do siatki.
Legia miała w czwartek mnóstwo szczęścia, bo w ostatniej minucie rywale dostali rzut karny po faulu Pawła Wszołka, ale jedenastkę zmarnował David Buchta (piłka po jego strzale otarła się o słupek i wyszła poza boisko).
Drużyna z Warszawy uciekła więc znad przepaści, uniknęła dogrywki i pierwszej w tym sezonie porażki, która kosztowałaby ją spadek do Ligi Konferencji. Walczy dalej o Ligę Europy, a jej następnym przeciwnikiem będzie AEK Larnaka. Mecze 7 i 14 sierpnia.
Liga Konferencji. Z kim i kiedy zagrają Jagiellonia i Raków?
Jagiellonia w rewanżu z Novi Pazar (w Serbii zwyciężyła 2:1) miała wszystko pod kontrolą, ale długo nie potrafiła przypieczętować awansu. Aż wreszcie chwilę po przerwie trafił Afimico Pululu. Król strzelców poprzedniego sezonu Ligi Konferencji wrócił do wyjściowego składu i niewykluczone, że jednak pozostanie w Białymstoku. To też on podwyższył na 2:0, wykorzystując rzut karny, ale kropkę nad i postawił Taras Romańczuk.
Czytaj więcej
Dla Lecha, po zwycięstwie w Poznaniu aż 7:1, wyjazdowy rewanż z mistrzem Islandii był formalnością. Na mokrej i sztucznej murawie w Kopavogur pozna...
Raków pojechał na Słowację z solidną zaliczką (3:0), ale szybko stracona bramka podniosła ciśnienie kibicom zespołu Marka Papszuna. Jeszcze w pierwszej połowie wyrównał jednak Patryk Makuch, więc na przerwę piłkarze z Częstochowy schodzili względnie spokojni. A gdy zaraz po powrocie na boisko trafił Jonatan Braut Brunes, mogli już odetchnąć z ulgą. Ale nie zamierzali na tym poprzestać. Trzeciego gola dołożył Lamine Diaby.
Raków zmierzy się teraz z Maccabi Hajfa, a Jagiellonia – z Silkeborgiem. Spotkania 7 i 14 sierpnia.