Spośród polskich pucharowiczów najtrudniejsze zadanie miała Legia. W Ostrawie dwukrotnie przegrywała, ale rzutem na taśmę zdołała wyrównać po golu wprowadzonego z ławki Jeana-Pierre'a Nsame. Kameruński napastnik wszedł z ławki i w 88. minucie wepchnął piłkę głową do bramki (wcześniej trafił Bartosz Kapustka).

Legia miała też trochę szczęścia. Przed utratą gola ratował ją słupek i poprzeczka. Po raz pierwszy w tym sezonie nie odniosła zwycięstwa, ale ten remis daje nadzieję przed rewanżem.

Banik Ostrawa – Legia. Dlaczego trener Edward Iordanescu był niezadowolony?

– Według mnie był to nasz najlepszy mecz w ofensywie. Tworzyliśmy okazje, często zmienialiśmy strony, mieliśmy dużo podań w pole karne. Z tego możemy być zadowoleni, ale nie z wyniku. Chcieliśmy wygrać. Nie zachowaliśmy zimnej krwi. Mieliśmy doskonałą sytuację pod koniec pierwszej połowy, której nie zdołaliśmy wykorzystać. Szczególnie w Europie takie okazje muszą kończyć się naszymi golami. Druga rzecz, której nie akceptuję, to naiwność. Kontrolowaliśmy spotkanie, a mogliśmy przegrać – mówił trener Legii Edward Iordanescu.

Czytaj więcej

Edward Iordanescu. Wprowadził Rumunię na Euro 2024, teraz ma odzyskać mistrzostwo dla Legii

Rzutem na taśmę bramkę zdobyła też Jagiellonia i była to bramka na wagę zwycięstwa. W doliczonym czasie meczu w Serbii trafił niezawodny Afimico Pululu. Król strzelców ubiegłorocznej Ligi Konferencji zaczął spotkanie na ławce, co tylko podsyciło spekulacje, że wkrótce może odejść. W ataku zagrał Dimitris Rallis. Kupiony latem Grek spłacił kredyt zaufania, bo już w dziewiątej minucie dał Jagiellonii prowadzenie.

Novi Pazar – Jagiellonia. Dlaczego Afimico Pululu usiadł na ławce rezerwowych?

– To była moja decyzja – taktyczna i sportowa. Pululu stać na więcej i wszyscy o tym wiemy. A Dimi ma w sobie dużo pasji, energii. Dał dobrą zmianę z Termalicą – tłumaczył w rozmowie z Polsatem Sport trener Adrian Siemieniec. Nie ukrywał radości z okoliczności zwycięstwa. – Cieszę się, bo takie momenty pomogą zbudować tę drużynę.

Czytaj więcej

Siedem goli Lecha z mistrzem Islandii. Pierwszy krok w stronę Ligi Mistrzów

Emocji w ostatnich minutach nie było tylko w meczu Rakowa. Co prawda w Częstochowie długo utrzymywał się bezbramkowy remis, ale w drugiej połowie gospodarze pokazali lepszą twarz, a trzy gole (Oskar Repka, Jonatan Braut Brunes, Lamine Diaby-Fadiga) i czerwona kartka ostudziły entuzjazm słowackiej ekipy. Raków pojedzie do Żyliny z solidną zaliczką.