Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie wyzwania stawia przed czołowymi piłkarzami kalendarz rozgrywek?
  • W jaki sposób sztaby szkoleniowe zarządzają regeneracją, by utrzymać zawodników w optymalnej formie?
  • Dlaczego rola selekcjonera coraz bardziej przypomina pracę menedżera, a nie tradycyjnego trenera?

FIFA i UEFA wychodzą z założenia, że piłka musi się kręcić non stop. Ledwie kończą się jedne rozgrywki, już zaczynają się następne. I tak bez przerwy. Jak nie gra liga, to uwagę kibiców przyciągają krajowe albo europejskie puchary, a w międzyczasie są okienka reprezentacyjne.

Jakby tego było mało, to właśnie czeka nas najdłuższy mundial w historii. Z jednej strony można się cieszyć, bo to zawsze jest święto dla kibiców, ale z drugiej strony, piłkarzom jeszcze mocniej skraca się czas na odpoczynek. Wprawdzie w drodze po mistrzostwo świata trzeba zagrać tylko jeden mecz więcej, ale dłuższy turniej oznacza więcej czasu spędzonego na zgrupowaniu reprezentacji.

Z finału Ligi Mistrzów na mundial. Piłkarze mają coraz mniej czasu na odpoczynek

Niektórzy na mistrzostwa świata wybierają się bez choćby chwili odpoczynku. Arsenal i PSG jeszcze 30 maja grały w Budapeszcie o zwycięstwo w Lidze Mistrzów, a już 11 czerwca zaplanowano pierwszy mecz mundialu. Sama tylko londyńska ekipa wysyła do Ameryki Północnej 16 zawodników, z Paryża pojedzie kolejnych 14.

Nie tylko późny termin zakończenia sezonu jest problemem, ale też liczba meczów, które już mają w nogach piłkarze. W przypadku Declana Rice’a, w którego bardzo wierzy selekcjoner Anglików Thomas Tuchel, ta liczba zbliża się do 70, a pomocnik Arsenalu nie jest tu wyjątkiem. To oznacza wyzwanie dla sztabów medycznych i trenerów przygotowania fizycznego poszczególnych reprezentacji. Takimi graczami trzeba się umiejętnie zająć.

– Nie ma reguły mówiącej, ile zawodnik powinien mieć czasu na odpoczynek. To jest kwestia bardzo indywidualna i zależy od wielu elementów: liczby rozegranych meczów, wieku, pozycji, na której występuje. Jeśli mielibyśmy próbować jakoś wszystko uśrednić, to można by przyjąć, że 10-14 dni odpoczynku byłoby pożądane, ale potem piłkarz musi wrócić do swojego rytmu. Przed tegorocznym mundialem bardzo ważne będzie indywidualne dobieranie obciążeń. Ciało zawodnika musi być nieustannie stymulowane, w przypadku tych najbardziej zmęczonych może nie przez trening na boisku, ale na siłowni, która nie jest tak obciążająca. Nazwalibyśmy to mikroodpoczynkiem przy jednoczesnym podtrzymaniu aktywności, żeby piłkarz w miarę szybko wrócił do treningów na wysokim poziomie intensywności – opowiada „Rz” Remigiusz Rzepka, trener przygotowania fizycznego piłkarskiej reprezentacji Polski w latach 2011-2018 oraz 2023-2024.

Czytaj więcej

Mundial 2026 z obowiązkową przerwą na wodę i na reklamę

Trzeba jednak przyznać, że FIFA i UEFA zagęszczają bardzo mocno kalendarz. Jeszcze przed mundialem w Rosji (czyli ostatnim, który odbył się latem, bo ten w Katarze był rozgrywany na przełomie listopada i grudnia) piłkarze mieli 19 dni przerwy. Mistrzostwa świata we Włoszech w 1990 r. odbywały się w innym świecie. Zawodnicy i selekcjonerzy mieli aż 34 dni na przygotowania. Można było odpocząć i jeszcze solidnie potrenować.

Teraz nie ma czasu na urlopy i tak wygląda już trzecie lato z rzędu. W 2024 r. wielu piłkarzy grało w mistrzostwach Europy (też powiększonych) i w Copa America, a rok temu przyjechali do USA na Klubowe Mistrzostwa Świata, po raz pierwszy rozgrywane w formule 32 drużyn. Prosto z dużych imprez trzeba wracać do klubów. Raport Związku Zawodowego Piłkarzy FIFPro podaje, że zwycięzca mistrzostw Chelsea miała ledwie 13 dni na przygotowania latem, a zawodnicy PSG trenowali ledwie siedem dni przed startem nowego sezonu.

Premier League jest dużo bardziej wyrównana niż francuska Ligue 1, gdzie PSG dominuje nad resztą stawki, więc nic dziwnego, że Londyńczycy radzili sobie kiepsko. Co ciekawe, obie drużyny spotkały się w marcu w ćwierćfinale Ligi Mistrzów i Chelsea dwukrotnie poległa (2:5 i 0:3).

Jak zarządzać zmęczeniem piłkarzy?

– W klubach piłkarze mają opiekę na najwyższym poziomie, a czasem sztaby są liczniejsze niż kadra zawodników w zespole. Każda ze stron, czyli zarówno klub, jak i reprezentacja mają swoje priorytety. Kiedy np. w lidze francuskiej PSG grał z zespołem z niższej półki, to mogła następować rotacja w składzie. Najlepsi wracali do gry wtedy, kiedy byli najbardziej potrzebni. Nie da się grać tą samą jedenastką na trzech frontach – mówi Remigiusz Rzepka.

Tak to musi wyglądać. Do każdego piłkarza trzeba będzie przed i w trakcie turnieju podejść indywidualnie, nieustannie go monitorować i zarządzać jego zmęczeniem nie tylko fizycznym, ale też psychicznym. Trener Tuchel na marcowe zgrupowanie Anglików zaprosił aż 35 piłkarzy, być może chcąc się przygotować na wariant, kiedy najwięksi bohaterowie będą zmęczeni. I trzeba przyznać, że wysyłając ostateczne powołania, potrafił zaskoczyć, pomijając choćby Cole’a Palmera.

Wychodzi na to, że selekcjonerzy mniej będą się zajmowali trenowaniem swoich zawodników, a bardziej zarządzaniem grupą. Zresztą, globalny sport idzie w tę stronę. Na liczbę meczów mogą narzekać koszykarze NBA, ale też siatkarze.

– Nie ma takiego pojęcia jak „za dużo meczów”. Jeden zniesie obciążenia bez problemu, będąc w optymalnej dyspozycji, a inny będzie miał kłopoty. Starsi piłkarze są bardziej indywidualnie prowadzeni, choć trzeba pamiętać, że młodzi też nie mogą grać w nieskończoność. Trzeba uważać, żeby szybko ich nie wyeksploatować. Na kalendarz wpływu nie mamy. Zwróćmy uwagę na siatkówkę, gdzie jest mnóstwo meczów, latania po całym świecie na spotkania Ligi Narodów, a zaraz potem igrzyska olimpijskie lub mistrzostwa świata i nikt się tym nie przejmuje. Zdobyliśmy wicemistrzostwo olimpijskie, mając dwa równorzędne składy, które potrafiły wygrywać ze wszystkimi. To była świetna sytuacja dla trenera, bo starsi wciąż dawali jakość, ale nie byli przemęczeni – przypomina Remigiusz Rzepka.

Pozostaje mieć nadzieję, że selekcjonerzy, mając do dyspozycji na mundialu 26 piłkarzy, będą potrafili z nich dobrze korzystać.