Pierwsze mecze 1/8 finału Ligi Mistrzów sugerowały, że na tym etapie może dojść do wielu niespodzianek. Swoje spotkania z faworytami wygrały Bodo/Glimt i Galatasaray, a cenny remis wywalczyło Newcastle. Rewanże wszystko jednak zweryfikowały. Już we wtorek okazało się, że trzy bramki zaliczki nie wystarczyły Bodo/Glimt do tego, by wyeliminować Sporting, bo Portugalczycy wbili Norwegom na własnym stadionie aż pięć goli.
W środę złudzeń nie pozostawiły też Barcelona i Liverpool. Piłkarze Hansiego Flicka rozpoczęli strzelanie w szóstej minucie, a skończyli w 72. W tym czasie zdołali wbić rywalom aż siedem bramek, z czego dwie zdobył Robert Lewandowski.
Barcelona – Newcastle. Do bramki musiał wejść Wojciech Szczęsny
Kapitan reprezentacji Polski tymi golami pobił kolejny rekord, bo Newcastle było 41. zespołem, któremu strzelał bramki w meczach Ligi Mistrzów (wcześniej to wyróżnienie należało do Leo Messiego). Na Camp Nou oklaski zebrał także Wojciech Szczęsny, który zastąpił kontuzjowanego Joana Garcię. W ćwierćfinale dojdzie do hitowego pojedynku z Atletico Madryt. Piłkarze Barcelony mają z rywalami rachunki do wyrównania po porażce w Pucharze Króla.
Złudzeń rywalom nie zostawili też zawodnicy Liverpoolu, którzy bronili honoru Premier League, po tym, jak we wtorek klęski poniosły Manchester City i Chelsea, a w środę katastrofa spotkała Newcastle. Gospodarze wyszli na rewanż bardzo zmotywowani i agresywni. Wygrywali każdą przepychankę z zawodnikami Galatasaray i na moment nie pozwalali im odetchnąć. Co chwilę przedostawali się w pole karne gości i strzelali na bramkę Cakira Ugurcana.