Przez 90 minut w Tbilisi oglądaliśmy tylko jeden celny strzał - w wykonaniu gospodarzy - oraz dużo walki. To nie było porywające widowisko, ale tak często wyglądają mecze decydujące o awansie. Liczy się efekt, a nie piłkarskie fajerwerki.
Sędzia Szymon Marciniak miał sporo pracy, bo od początku na boisku iskrzyło. W przerwie, zanim piłkarze zeszli do szatni, doszło do awantury. Czerwoną kartką ukarany został rezerwowy bramkarz Gruzji Giorgi Loria.
Czytaj więcej
Mecz Walia - Polska w Cardiff musi mieć rozstrzygnięcie. Regulamin przy remisie przewiduje więc d...
Gruzja - Grecja. Dogrywka i karne w barażu o Euro 2024
Emocji i składnych akcji było jak na lekarstwo. Długo zanosiło się na dogrywkę i tak też się stało. Stawka była tak duża, że ostrożność wzięła górę nad odwagą. Nikt nie chciał się narazić na błąd.
Na szczęście dogrywka wynagrodziła wcześniejsze męki. Obudzili się Grecy — najpierw trafili w poprzeczkę, chwilę później uderzyli tuż nad bramką. Dobrej okazji nie wykorzystali też Gruzini. Bramek i rozstrzygnięcia wciąż jednak nie było i potrzebny był konkurs rzutów karnych. Lepiej wykonywali je Gruzini, wygrali 4-2, a decydujący strzał oddał Nika Kwekweskiri z Lecha Poznań.