Brazylijczycy przystępowali do spotkania w Nowym Jorku, mając nadzieję, że 19 lipca wrócą tu na finał. Trafili jednak na przeciwnika najgorszego z możliwych.

Marokańczycy cztery lata temu byli rewelacją mistrzostw w Katarze. Wysłali do domu Hiszpanów i Portugalczyków, jako pierwsza drużyna z Afryki awansowali do półfinału i byli bliscy zdobycia medalu. Kilka miesięcy temu dotarli z kolei do finału Pucharu Narodów Afryki i choć przegrali po dogrywce z Senegalem, to później zweryfikowano wynik jako walkower i to im przyznano tytuł (uznano, że Senegalczycy, schodząc z murawy w geście protestu po podyktowanym dla rywali rzucie karnym, złamali regulamin).

Mundial. Maroko zaskoczyło Brazylię

W międzyczasie Maroko zmieniło jeszcze selekcjonera. Walid Regragui podał się w marcu do dymisji, zastąpił go Mohamed Ouahbi, który z reprezentacją młodzieżową wygrał mistrzostwa świata do lat 20.

Czytaj więcej

Brazylia na mundialu. Wieczny faworyt czeka na tytuł już 24 lata, pomóc ma Ancelotti

Mecz z Brazylią jego piłkarze zaczęli odważnie, bez kompleksów, jakby chcieli pokazać, że stać ich na powtórkę sukcesu z Kataru. Dominowali i szybko zostali nagrodzeni.

Była 21. minuta. Żaden z obrońców nie przeciął prostopadłego podania Brahima Diaza, a Ismael Saibari uciekł stoperom Canarinhos i przelobował wychodzącego z bramki Alissona. Pomocnik PSV Eindhoven strzelił gola Brazylijczykom w swoim mundialowym debiucie.

Brazylia wciąż wymieniana jest w gronie zespołów, które mogą walczyć o medale, ale coraz częściej wyłącznie ze względu na swoje historyczne osiągnięcia. Jako jedyna reprezentacja nie opuściła żadnego z mundiali, zdobyła najwięcej tytułów (pięć), ale na ten szósty czeka od 2002 r., a Copa America wygrała ostatnio siedem lat temu. Doszło do tego, że nawet jej kibice do kolejnych wielkich turniejów podchodzą z ostrożnymi oczekiwaniami.

Maroko – Brazylia 1:1. Kontuzjowany Neymar na ławce rezerwowych

Twarzą niewykorzystanej szansy stał się Neymar, będący cieniem piłkarza, któremu przepowiadano wielką karierę. Złamały ją kontuzje. Teraz Neymar też się leczy, ale jego pozycja w kadrze jest tak istotna, że – choć nie jest gotowy do gry – Carlo Ancelotti znalazł dla niego miejsce na ławce rezerwowych. Neymar trzymał kciuki i wspierał kolegów, walczyć o punkty musieli inni.

– Mam dwóch z pięciu najlepszych zawodników na świecie: Viniciusa Juniora i Raphinhę – przekonywał selekcjoner Brazylii. I to właśnie pierwszy z nich dał sygnał do ataku. Napastnik Realu Madryt zdecydował się na indywidualną akcję i efektownym strzałem doprowadził do wyrównania.

Ponad pół godziny czekali brazylijscy kibice na celny strzał swojej reprezentacji. Ronaldo Luis Nazario de Lima mógł patrzeć z niepokojem, co robią jego następcy. Z czasem Canarinhos zaczęli grać lepiej, ale to Marokańczycy nie wykorzystali w samej końcówce piłki meczowej.

Pierwszy z hitów fazy grupowej (a będzie ich niewiele ze względu na rekordową liczbę uczestników) nie zawiódł. Zobaczyliśmy także kandydata na odkrycie turnieju – 18-letniego Ayyouba Bouaddiego.

W drugiej połowie tempo i emocje nieco opadły (pewnie przyczynił się do tego też 30-stopniowy upał), ale do ostatniego gwizdka sędziego 80 tys. kibiców na trybunach oglądało ciekawe widowisko.