To pierwszy tytuł Knicks od 1973 roku. Drużyna z Nowego Jorku wygrała cztery z pięciu spotkań finałowych, a w każdym ze zwycięskich meczów odrabiała dwucyfrowe straty.
W decydującym starciu z San Antonio Spurs nowojorczycy przegrywali już różnicą 16 punktów. Po raz kolejny jednak znaleźli sposób na odwrócenie losów meczu. – Nie mam słów. To wszystko, o czym kiedykolwiek marzyłem – powiedział lider nowojorczyków Jalen Brunson podczas pomeczowej ceremonii.
Rozgrywający zakończył spotkanie z dorobkiem 45 punktów, w tym 13 zdobytymi z rzędu w czwartej kwarcie. Ustanowił również nowy rekord Knicks pod względem liczby punktów zdobytych w meczu finałów NBA. Poprzedni rekord – 38 punktów – należał do Willisa Reeda i został ustanowiony w 1970 roku przeciwko Los Angeles Lakers.
Jalen Brunson zmienił losy New York Knick
Brunson trafił do Nowego Jorku cztery lata temu i od tego czasu stał się symbolem odbudowy jednej z najbardziej utytułowanych, ale jednocześnie najbardziej rozczarowujących w ostatnich dekadach organizacji NBA. – To nierealne. Wciąż nie mogę uwierzyć, że to się wydarzyło – przyznał trener Mike Brown, który objął Knicks przed rozpoczęciem sezonu.
Istotny wkład w sukces mieli także Mikal Bridges i Josh Hart. Dwaj pozostali członkowie słynnego trio „Nova Knicks”, tworzonego przez byłych mistrzów NCAA z Villanovy, zdobyli odpowiednio 14 i 13 punktów. – Jestem pełen podziwu. Za każdym razem, gdy ktoś nas skreślał, znajdowaliśmy sposób, by wrócić do gry – podkreślił Brunson.
Pierwszym Polakiem, który zdobył mistrzostwo NBA został Jeremy Sochan, który trafił do Nowego Jorku właśnie z San Antonio. W piątym meczu Sochan zagrał tylko dziewięć sekund. W całej rywalizacji ze Spurs pojawił się na krótko w trzech spotkaniach.
Spurs nie wykorzystali przewagi. Wembanyama mówi o wielkiej lekcji
San Antonio rozpoczęło mecz bardzo dobrze. Spurs prowadzili już 16 punktami, a Victor Wembanyama dominował pod koszem. Francuz zakończył spotkanie z dorobkiem 19 punktów, 14 zbiórek i pięciu bloków. Najskuteczniejszym zawodnikiem gospodarzy był jednak Dylan Harper, który zdobył 25 punktów. – To największa lekcja w moim życiu, największy moment nauki. Nie potrafię jeszcze powiedzieć dokładnie, jaka jest ta lekcja, ale uczymy się – powiedział Wembanyama po meczu.
Trener Spurs Mitch Johnson nie miał wątpliwości co do rozstrzygnięcia serii. – Nie byliśmy gotowi, by zdobyć mistrzostwo NBA. Lepsza drużyna wygrała. Zrobiliśmy wiele dobrych rzeczy, ale nie doprowadziliśmy zadania do końca – ocenił.
Finały NBA 2026 przejdą do historii nie tylko ze względu na triumf Knicks, ale również z powodu ich niezwykłej odporności psychicznej. Nowojorczycy wygrali wszystkie cztery mecze kończące serie play-off w tym sezonie, za każdym razem na wyjeździe. Kilka dni wcześniej odrobili aż 29 punktów straty w czwartym meczu finałów, zwyciężając 107:106 po dobitce OG Anunoby'ego na 1,2 sekundy przed końcem. Był to największy powrót w historii finałów NBA.
Nowy Jork świętuje. Parada mistrzowska już w czwartek
Choć decydujące spotkanie odbyło się w Teksasie, na trybunach nie brakowało kibiców Knicks, którzy licznie przybyli, by zobaczyć historyczny moment. Równolegle świętowanie wybuchło na ulicach Nowego Jorku. Nad miastem rozbłysły fajerwerki, a tysiące fanów wyszły na ulice, celebrując pierwszy tytuł od ponad pięciu dekad.
– HISTORIA – napisał w mediach społecznościowych burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani, zapowiadając jednocześnie, że mistrzowska parada odbędzie się w czwartek.
Dla Brunsona był to szczególny sukces. W Teksasie zdobywał już dwa mistrzostwa NCAA z Villanovą – w 2016 roku w Houston i w 2018 roku w San Antonio. Trzeci tytuł, tym razem w NBA, okazał się jednak najcenniejszy. – Właśnie dlatego przyszedłem do Nowego Jorku – podsumował bohater finałów.