Marzenia jak widać się spełniają?
Grzegorz Krychowiak: Z tego wynika, że tak. Wygraliśmy, osiągnęliśmy gigantyczny sukces. To wyjątkowy wieczór dla nas wszystkich piłkarzy, sztabu szkoleniowego i dla naszych kibiców. Chciałbym jednak przy okazji pogratulować naszym rywalom – Dnipro Dniepropietrowsk, którzy zagrali świetny mecz. W ogóle, to co pokazali w tegorocznej edycji Ligi Europejskiej jest niesamowite.
Przed meczem krążyły historie o tym, że trener Unai Emery musiał pana wyciszać i starał się, żeby nie wyszedł pan przemotywowany na ten mecz. Swój efekt osiągnął.
To są takie mecze, do których nie trzeba się specjalnie przygotowywać i motywować. Przez 90 minut gra się na adrenalinie. Trzeba mieć odpowiednie doświadczenie i podejście, żeby nie złapać głupiej czerwonej kartki zaraz na początku spotkania. Trochę spokoju się przydaje. Najważniejsze, żeby po zakończeniu meczu niczego nie żałować, żadnej głupiej decyzji.
To największy sukces w pana życiu?
Na tę chwilę tak. Chociaż oczywiście mam nadzieję, że to dopiero początek sukcesów. W te 90 minut zrealizowaliśmy nasze dwa cele na ten sezon: Zwyciężyliśmy w finale Ligi Europejskiej i zapewniliśmy sobie udział w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Coś wspaniałego. To w ogóle jest dla mnie niesamowity sezon.
Największe sukcesy odnosi pan na razie na Stadionie Narodowym. Wygrana z Niemcami, teraz zwycięstwo w finale europejskiego pucharu.
A zaraz czeka nas spotkanie z Gruzją, obyśmy podtrzymali dobrą passę. Dziś jednak na tym meczu nie będę się jeszcze koncentrował.
Dnipro was zaskoczyło tak dobrym początkiem spotkania?
Nie. Wszyscy wokół widzieli nas w roli faworyta, ale my byliśmy przygotowani. Wiedzieliśmy, że to bardzo dobra drużyna.
To pana ostatni mecz w barwach Sevilii?
Mam nadzieję, że nie.
—notował Piotr Żelazny