Jeśli jest na świecie jakiś zespół, który potrafi wyjść z każdych tarapatów, to z pewnością Barcelona, która dokonała już w przeszłości niejednej remontady.
We wtorek wystarczyły jej cztery minuty, by zmniejszyć straty z pierwszego meczu. Błąd w środku boiska popełnił Clement Lenglet, Katalończycy pospieszyli z kontrą, a piłkę między nogami Juana Musso posłał do bramki Lamine Yamal.
Atletico – Barcelona. Mecz jak finał Ligi Mistrzów
To nie był koniec prezentów od gospodarzy, bo dokładnie 20 minut później nie przerwali oni akcji Barcelony, a Ferran Torres do asysty dołożył gola i zabawa zaczynała się od nowa.
Zawodnicy Hansiego Flicka wyszli na ten mecz niezwykle zmotywowani i naładowani energią, jakby chcieli udowodnić, że przed tygodniem zostali skrzywdzeni przez sędziego (domagali się jedenastki za zagranie ręką w polu karnym). Protestowali, ale ich skarga została odrzucona przez UEFA.
Trener Flick przekonywał, że jego piłkarzy stać na odrobienie strat, nawet w takiej twierdzy jak stadion Metropolitano. – To jeszcze nie koniec – zapowiadał Yamal, a Pedri dodawał: – Dopóki piłka w grze, będziemy próbować.
Wierzyli również kibice. W sondzie, przeprowadzonej przez kataloński dziennik „Mundo Deportivo”, 63 proc. głosujących odpowiedziało, że Barcelona odwróci losy rywalizacji.
Fermin Lopez mógł żałować, że chwilę po trafieniu Torresa nie zdołał pokonać Musso, bo być może po tym trzecim ciosie Atletico by się już nie podniosło. A tak złapało tlen i szybko odpowiedziało bramką Ademoli Lookmana.
Liga Mistrzów. Barcelona znów w osłabieniu, grał Robert Lewandowski
Obie drużyny zafundowały nam w pierwszej połowie emocjonalny rollercoaster. Najważniejsze pytanie brzmiało, czy po przerwie zdołają utrzymać tak intensywne tempo?
Barcelona strzeliła trzeciego gola, ale cieszyła się tylko przez moment, bo Torres był na spalonym. Hiszpana niedługo później zmienił Robert Lewandowski. Miał ponad 20 minut na zmianę wyniku, ale Katalończycy znów podstawili sobie nogę, bo tak jak przed tygodniem kończyli spotkanie w osłabieniu – tym razem czerwoną kartką ukarany został Eric Garcia. W dziesięciu trudno było myśleć o złamaniu dobrze zorganizowanej defensywy Atletico.
Atletico gra dalej. W półfinale jest także PSG. Paryżanie obronili w Liverpoolu dwubramkową zaliczkę, na Anfield wygrali 1:0 po golach Ousmane'a Dembele. Teraz zmierzą się ze zwycięzcą rywalizacji Bayern Monachium – Real Madryt, Atletico spotka się z lepszym z pary Arsenal – Sporting Lizbona.
LIGA MISTRZÓW
ĆWIERĆFINAŁY – REWANŻE
Atletico Madryt – Barcelona 1:2
Pierwszy mecz 2:0. Awans Atletico
Liverpool – Paris Saint-Germain 0:2
Pierwszy mecz 0:2. Awans PSG
Środa
Bayern Monachium – Real Madryt (21.00, TVP 1, Canal+ Extra 1)
Pierwszy mecz 2:1
Arsenal – Sporting Lizbona (21.00, Canal+ Extra 2)
Pierwszy mecz 1:0