Mecz rozegrany został w anormalnych warunkach, ponieważ w czasie większości biegów padał deszcz. Mimo to dobrze przygotowany tor pozwolił na odjechanie zawodów, choć w drugiej fazie pojedynku o wyprzedzaniu na trasie nie było mowy - decydował tylko start i rozegranie pierwszego łuku. Ale żadna z drużyn nie protestowała, nie kwestionowała stanu toru. Nie w przypadku lubuskich „derbów”, a tym bardziej jubileuszowych, bo setnych w historii.
Gorzowianie lepiej otworzyli spotkanie, indywidualnie wygrali cztery pierwsze biegi a już po siedmiu z nawiązką odrobili stratę z pierwszego meczu w Zielonej Górze. Goście próbowali kontratakować, lecz ani razu nie zniwelowali już straty poniżej dziesięciu punktów. Przed biegami nominowanymi było już wiadomo, że Stal spotkanie wygra, prowadziła 46:32, ale otwarta pozostawała jeszcze kwestia bonusa za lepszy bilans w dwumeczu. Po 14. wyścigu miejscowi byli już o krok, gdy wygrał Anders Thomsen. Kropkę nad „i” postawili w ostatniej odsłonie Bartosz Zmarzlik i Szymon Woźniak. Gorzowska para, dotąd niepokonana, przyjechała za Patrykiem Dudkiem, ale przed Michaelem Jepsenem Jensenem, co zapewniło zapewniło zwycięstwo 52:38.