Nowicki podczas Memoriału Janusza Kusocińskiego w Chorzowie pierwszy raz w tym sezonie posłał młot poza 80 metr. To wynik, który dawałby medal na każdej wielkiej imprezie po 2008 r. – Czuję satysfakcję. Teraz chcę jeszcze dobrze rzucić na mistrzostwach Polski, które traktuję jak małe igrzyska olimpijskie – mówi 31-latek z Białegostoku.
Trzykrotny brązowy medalista mistrzostw świata zbiera owoce dobrze wykonanej roboty. Nie brakuje takich, którzy uważają, że gdyby połączyć jego zaangażowanie z talentem Pawła Fajdka, powstałby materiał na rekordzistę świata. Ten drugi wychodzi z założenia, że pracować trzeba mądrze, a nie dużo, więc postawił na słodkie lenistwo, bo harówka w sezonie bez wielkiej imprezy to zbędny trud.
Nowicki wygrał wszystkie tegoroczne konkursy, w których startował. Fajdkowi zdarzyło się zająć dwa trzecie miejsca, co jest jego najgorszym wynikiem od igrzysk w Rio (2016). To zarówno efekt treningowego luzu, jak i tego, że świat Polaków goni. Liderem list jest Amerykanin Rudy Winkler, coraz dalej rzuca Węgier Bence Halász, a za największy talent uznaje się Ukraińca Mychajło Kochana.
Michał Haratyk jest dziś człowiekiem, na którym można polegać jak na Zawiszy. Gigant z Cieszyna poprawia się ze startu na start, a jego pchnięcie z Chorzowa (21.88 m) to drugi wynik na świecie. Można powiedzieć, że Polak jest najlepszym wśród ludzi, bo osiągnięcie Amerykanina Ryana Crousera (22.91 m) wygląda jak rezultat z innej planety.
– Myślę, że forma przyjdzie, kiedy sezon się skończy. Zacząłem trenować w maju, wszystko się opóźniło. Siłowo i motorycznie jestem mocniejszy niż w ostatnich latach, ale technika nie poszła z tym w parze. Kula nie leci tak, jak bym chciał – zaskakuje jednak Haratyk. Podczas mistrzostw Europy w Berlinie Polacy zajęli dwa miejsca na podium, bo tuż za Haratykiem był Konrad Bukowiecki. Seryjny medalista imprez juniorskich oraz młodzieżowych w tym sezonie ma jednak kłopoty zdrowotne i nawet podczas krajowych imprez zdarzało mu się zajmować miejsca poza podium. Kiepski sezon przeżywają też inni medaliści sprzed lat: Paweł Wojciechowski i Kamila Lićwinko, a formę po kontuzjach gonią Angelika Cichocka oraz Joanna Jóźwik.