Polak zajął dziesiąte miejsce w konkursie skoku wzwyż (2.25 m). Ma już 26 lat i choć jeszcze nigdy nie pokonał poprzeczki zawieszonej na wysokości 2.30 m, która jego w profesji jest jak egzamin magisterski, to wielu wciąż wierzy, że może zostać nowym Arturem Partyką. Był przecież medalistą młodzieżowych mistrzostw Europy i zdradza oznaki ponadprzeciętnego talentu. Jego rozkwit opóźniły jednak kontuzje i - zapewne - problemy pozasportowe.
Kobielski był zawieszony za złamanie przepisów antydopingowych, choć trudno nazywać go oszustem. Oficjalnie w jego organizmie wykryto substancję z grupy nadużywanych, czyli kokainę, heroinę, MDA (ekstazy) lub THC (marihuana). To używki, a nie twardy doping - raczej wykroczenie niż przestępstwo, która sportową przygodę jedynie utrudnia, lecz nie moralnie dyskwalifikuje. Podobną przygodę miała przecież sprinterka Sha’Carri Richardson, która została w poniedziałek mistrzynią świata. Możliwości Polaka na razie nie sięgają raczej tak wysoko.