To były mistrzostwa wykorzystanych szans. Zaskakiwały sukcesy Aleksandry Lisowskiej, Ewy Różańskiej czy Anny Wielgosz, ale Polacy największą sensację zostawili na ostatni wieczór, kiedy po medale sięgnęli sprinterzy (brąz) i sprinterki (srebro). Oni błysnęli już w eliminacjach, bo mieli czwarty czas, ale występ w finale był jeszcze lepszy. Obejrzeliśmy bowiem rekord Polski (38.15).
Adrian Brzeziński, Przemysław Słowikowski, Patryk Wykrota oraz Dominik Kopeć zmiany - to w ich konkurencji fundament sukcesu, pozwalający dzięki synergii osiągać więcej niż wskazywałaby indywidualna suma czasów - dopracowali doskonale, nie dało się chyba przekazywać i odbierać pałeczki sprawniej niż oni na Stadionie Olimpijskim w Monachium.