Ziemia mocno się zatrzęsła. 6-krotny uczestnik Meczu Gwiazd oraz jeden z najlepszych strzelców ligi trafi do Milwaukee Bucks, gdzie będzie występował u boku Giannisa Antetokounmpo. To oznacza, że mistrzowie NBA z 2021 roku usłyszeli ostrzeżenia Greka, który po porażce w pierwszej rundzie tegorocznych play-off zapowiedział, że jeśli w Wisconsin nie stworzą mu znów warunków do wygrywania, to po zakończeniu umowy spojrzy w stronę innej drużyny.
Bucks w zasadzie do samego końca trzymali swoje starania o Lillarda w tajemnicy. Nikt nie wymieniał ich wcześniej wśród kandydatów do pozyskania rozgrywającego. Ten na początku lipca zażądał transferu od Portland Trail Blazers, gdzie lojalnie - ale bez większych sukcesów - grał od 2012 roku, czyli od początku swojej kariery w NBA. Lillard przy okazji określił jedno miejsce, gdzie chciałby trafić: Miami Heat.
Damian Lillard zmienił klub. Jak doszło do transferowego hitu
Wydawało się, że transfer 33-latka na Florydę jest kwestią czasu, lecz strony nie potrafiły się dogadać. Jeszcze kilka dni temu najbardziej zaawansowane rozmowy Blazers mieli prowadzić z Toronto Raptors i właśnie dlatego transfer Lillarda do Bucks należy uznać za niespodziankę. Mistrzowie sprzed dwóch lat w zamian oddali podporę zespołu Jrue Holidaya, który jeszcze na początku tygodnia twierdził, że chciałby w Milwaukee zakończyć karierę.
Udział w wymianie wzięli także Phoenix Suns, którzy wytransferowali środkowego Deandre Aytona do Portland, pozyskując w zamian m.in. solidnego bośniackiego centra Jusufa Nurkica. Warto pamiętać, że Słońca były bohaterem najgłośniejszego - aż do tego momentu - letniego transferu w NBA, gdy w czerwcu sięgnęły po Bradleya Beala z Washington Wizards. Kilka miesięcy wcześniej do Phoenix trafił też Kevin Durant.
Typy bukmacherów. Kto jest faworytem NBA
Największa lupa po tych transferach zostanie oczywiście przyłożony do Bucks, którzy - według amerykańskich bukmacherów - są faworytem NBA. Lillard i Antetokounmpo (MVP ligi z 2019 i 2020 roku oraz mistrz i MVP finałów z 2021 roku) mogą stworzyć jeden z najgroźniejszych duetów ligi, a ten pierwszy nada ofensywie Milwaukee zupełnie nowy wymiar. 33-latek w poprzednich rozgrywkach miał średnio 32.2 pkt oraz 7.3 asyst na mecz.
- Jestem bardzo podekscytowany nowym rozdziałem - nie kryje rozgrywający. Ucina tym samym wątpliwości dotyczące jego chęci gry dla Bucks, jakie mogły się pojawić po doniesieniach "Miami Herald", że jeśli trafi do zespołu innego niż Heat, to ponownie zażąda transferu. Nic takiego się nie stanie i to dziwić nie powinno, skoro Lillard zagra obok jednego z najlepszych zawodników NBA, mając wreszcie realną szansę na tytuł. O to mu przecież chodziło.