Seria próbna nie zapowiadała takich radości, zresztą była tylko jedna, w dodatku znacznie opóźniona z powodu marnej pogody. Trening to jedno, rywalizacja drugie – jak Polacy zaczęli od rewelacyjnego skoku Żyły (146 m), tak skończyli – po każdej z ośmiu serii zawsze na pierwszym miejscu.
Skład był taki sam jak w Lahti, tylko kolejność odrobinę inna, rozpoczynał Żyła, drugi był Wolny, potem po staremu Kubacki i Stoch. Wyróżnić trzeba wszystkich, ale trenera Stefana Horngachera chyba najbardziej ucieszyły znakomite skoki Wolnego, pierwszy 140,5 m, drugi 141,5 m, po których wiadomo było, że powtórki z wpadki w Lahti nie będzie. Najmłodszy z drużyny spisał się doskonale, jego miejsce w czwórce do startu na mistrzostwach świata w Seefeld jest pewne.